poniedziałek, 20 lutego 2017

Graham Masterton- Studnie piekieł

Autor : Graham Masterton
Tytuł: Studnie piekieł
Tytuł oryginału : The wells of hell
Stron : 256
Gatunek : Horror 




Lubicie czytać dziwne książki? No to sięgajcie po Grahama Mastertona. Mogę Wam to zagwarantować, że o dziwniejszych rzeczach jeszcze nie czytaliście. Jakoś nigdy nie przepadałam za tym autorem. Często pani w bibliotece polecała mi książki Mastertona, ale dochodzę do wniosku, że chyba nigdy ich sama nie czytała zważywszy na treści zawarte w środku. No ale dlaczego " Studnie piekieł" są aż tak dziwne ?

Każdemu chyba zdarzyła się w domu awaria, gdzie woda lecąca z kranów zmieniła zabarwienie. Zazwyczaj nie jest to nic niepokojącego, wystarczy w najgorszym wypadku wymienić rury. Jednak tutaj okazuje się, że problem jest znacznie poważniejszy. W wodzie znajdują się tajemnicze organizmy, które zabarwiają wodę na żółty kolor. Na początku ta nie dalej żadnych objawów chorobowych jednak niespodziewanie, każdy kto wypił wodę zaczyna przeobrażać się w stworzenia z nie z tego świata, a w okolicy zaczyna dochodzić do niewytłumaczalnych zbrodni.

Sam wątek mi się spodobał, nawet bardzo. Na początku zagłębiamy się w dziwne zjawiska, jakie zachodzą w zakażonej wodzie i następujące tuż po tym dziwne zdarzenia. Pierwszą połowę książki niemal pochłonęłam. Czytało mi się ją bardzo przyjemnie i z ciekawością zabierałam się za kolejne rozdziały. Autorowi udało się stworzyć atmosferę grozy i wpleść w wątek ciekawą zagadkę, jednak spodziewałam się, że trochę sprawniej pociągnie fabułę do końca. No cóż niestety się trochę zawiodłam, bo w drugiej połowie lektury zaczynają się dziać rzeczy zupełnie niespotykane i wręcz absurdalne.  Masterton zaczyna opierać się na dawnych wierzeniach, których autentyczności niestety nie potwierdzę, z powodu jak wyżej napisałam absurdalnych treści, które mnie nieco zniechęciły do poszukiwań. Czytając o ludziach krabach poczułam się nieco dziwacznie, dodatkowo, że walczył z nimi zwykły hydraulik. Głównym powodem dlaczego przeczytała ją do końca jest ciałkiem fajny dowcip, który nieco pomagał mi przebrnąć przez fabułę. Jednak stwierdzam, że ludzie-kraby to nie moja bajka.
Zdecydowanie nie jest to wybitne dzieło, a jedynie przeciętna książka, którą z nudy można przeczytać, jednak tylko i wyłącznie wtedy, kiedy mieniałabym żadnej innej książki. Czyta się lekko i sprawnie, jednak poleciłabym ją osobą które fascynuje mitologia i tego typu niestworzone rzeczy. Mimo szczypty grozy, nie jest to również horror, godny polecenia, bo niestety można się prędzej uśmiać w dalszych fragmentach opowieści niżeli się wystraszyć.

Moja ocena: 5/10

piątek, 17 lutego 2017

Gerald Brittle - Ed i Lorraine Warren Demonolodzy

Autor: Gerald Brittle
Tytuł : Ed i Lorraine Warren Demonolodzy
Stron : 352
Gatunek : Literatura faktu


O istnieniu tej książki wiedziałam już od dawna, kiedy to jeszcze nie była wydana przez żadne polskie wydawnictwo i od samego początku wiedziałam że chce ją przeczytać, jak tylko będzie gdzieś dostępna. Moje małe marzenie się spełniło, kiedy zobaczyłam nowiusieńkie wydanie " Demonologów" w księgarni. Eda i Lorraine Warren zna chyba, każdy fan horrorów. Nie uwierzę, że nigdy nie słyszeliście o Amitiville czy o "Obecności", która w ostatnim czasie podbijała rankingi najlepszych ekranizacji filmów grozy. Oczywiście każdy z nich oglądałam z zapartym tchem i jak najbardziej zgadzam się z ocenami. Jednak w książce otrzymujemy spisany wywiad bezpośrednio z Warrenami, który bez ogródek opowiadają nam o swojej pracy.

Nie każdy wierzy w istnienie duchów czy innych paranormalnych istot, ja jednak nie nalezę do grupy sceptyków, a czytanie tego typu literatury tylko pobudza moje zainteresowanie tematem, oczywiście na tle czysto teoretycznym, a nie o grozo praktycznym. Planszą Ouija nie umilam sobie wieczorów, zdecydowanie wolę inne gry planszowe :P Państwo Warrenowie fascynowali mnie od samego początku, od kiedy dowiedziałam się o istnieniu tych ludzi i niesamowicie przerażało mnie to czym się zajmują na co dzień, jednak zawsze pojawiał się mały posmak niedowierzania, bo przecież jak uwierzyć w tak przerażające rzeczy których się nigdy nie widziało. Mimo setek dokumentów, nagrań i zdjęć zawsze przecież mogły znaleźć się sfabrykowane dowody, a przecież ludzie i tak to łykom. Owszem w tych czasach zdjęcie w rękach dobrego grafika może zmienić się diametralnie, gdzie dla przeciętnego człowieka zmiana pozostanie niezauważona, jednak w latach 70 ludzie musieliby się znacznie mocniej nagimnastykować, żeby osiągnąć jaki wynik. Małżeństwo przez całe swoje życie przeprowadziło setki wykładów na tematy duchów i demonów, opierając to na niezwykle obszernej wiedzy, więc jeśli to wszystko o czym dotychczas opowiadali okazałoby się jednym wielkim kłamstwem już dawno byśmy się o tym dowiedzieli. Tak więc mimo tylu dowodów nadal nie jesteście w stanie uwierzyć, chociaż w niewielką część to nazywa się to po prostu czystym wyparciem.

Część historii opisanych w książce znamy z adaptacji filmowych, jednak nie wszystkie. Niektóre z opisywanych tutaj zdarzeń są tak przerażające, że jeśli wydarzyły się one naprawdę i została w nich pominięta fikcja literacka, to nie potrafię sobie wyobrazić z czym musieli walczyć ludzie, których dom został opętany. Walenie po ścianach w dzień czy w nowy, padając kamienie na nas dom, lewitujące przedmioty i zdewastowane wnętrza. Mało tego, w książce zamieszczone są również zdjęcia co poniektórych wypisanych wyżej zjawisk.  Każde z tych wymienionych zdarzeń pojedynczo jest w stanie wywołać co najmniej gęsią skórkę, a co dopiero kiedy to wszystko dzieje się w tym samym momencie. Podejrzewam, że jeśli byłabym świadkiem przyjmijmy lewitującego kubka porannej kawy uciekłabym gdzie pieprz rośnie. Niesamowicie podziwiam za odwagę Eda i Lorraine za ogrom pracy jaki musieli włożyć w pomoc obcym ludziom.

Czytałam już wiele horrorów, jednak żaden nie wydawał u mnie narastającego niepokoju a nawet strachu. Może potęgowała to myśl, że czytam czyjeś wspomnienia a nie wymysł autora. Jeżeli oczekujesz przyjemnej lektury, do poczytania pod kocykiem z kakaem w ręku dla relaksu, nie jest to książka dla ciebie. Tekst jest ciężki, a ponad to nakłania do późniejszych rozmyślań. Zatwardziałym sceptykom na pewno nie pomoże zmienić swoich poglądów, jednak wszystkim innych skrajnie pobudzi wyobraźnie. Polecam tę książkę każdemu, kogo fascynuje świat paranormalny, jednakże zdecydowanie odradzam osoba strachliwym oraz jako przestrogę przed zadzieraniem ze światem duchów.

Moja ocena : 9/10

środa, 1 lutego 2017

Czerwień obłędu - Dawid Waszak

Autor : Dawid Waszak
Tytuł :  Czerwień obłędu 
Stron : 175
Gatunek : Thriller, kryminał




Dosyć długo zbierałam się do tej recenzji, mimo tego, że same gabaryty książki nie wskazują na mnogość wydarzeń. " Czerwień obłędu" jest tak jakbym to nazwała " książką na jedno posiedzenie", bo na jeden raz już nie brzmi dość pozytywnie, ale ilość stron powoduje, że wystarczy przysiąść jeden wieczór i przeczytać ją od deski do deski. Ale czy 175 stron wpływają na jakoś odbieranego tekstu? Bo przecież wiadomo, że nie można za bardzo rozwinąć skrzydeł pisząc tak krótką historię, wydawałoby się że będzie za bardzo ogólnikowa. Jednak dochodzę do wniosku, że ilość stron nie jest wyznacznikiem jakości, ale to co na nich jest.

Bohaterem książki jest przeciętny Kowalski, których w Polsce są miliony. Dobra praca, dom, rodzina i szczęśliwe życie, w którym nie potrzeba zmian. Tak mniej więcej można scharakteryzować Doriana. Jak się okazuje nawet najmniejsze rzeczy potrafią zakłócić spokojne życie i popsuć codzienne rytuały. Zamknięte okno, które zawsze jest otwarte? Toż to nie problem, jednak nawarstwiające się błahostki zaczynają zastanawiać. Do tego wizje, które sprowadzają się do kobiety w czerwonej sukience. Niestety wszystkie te omamy prowadzą jedynie do tragedii. Tylko czy Dorian będzie potrafił zmienić bieg wydarzeń?

Zazwyczaj nie czytam książek naszych rodzimych autorów, nie pytajcie mnie proszę dlaczego, bo nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Nie to że mi się nie podoba styl pisarski polskich pisarzy, czy uraza do konkretnego autora. Nic z tych rzeczy, po prostu jeśli mam wybór to i tak z reguły sięgnę po zagraniczny tytuł. Jednak tutaj zachęcił mnie opis książki zapowiadający dobry, mroczny kryminał. Pojawia się tutaj dość niespotykany wątek, który można podlepić nawet pod science fiction. W żadnej książce, a  przeczytałam ich już sporo w ciągu swojego życia, jeszcze nie spotkałam się z możliwością cofania się w przeszłości i możliwości zmiany podjętych już decyzji. Taki trochę efekt motyla bez efektu motyla, bo zmiana przebiegu wydarzeń nie powoduje serii niepowodzeń. Jedyne skojarzenie jakie pojawiło się w mojej głowie to podobieństwo do gry " Life is strange", ale to nic, bo gra wpasowała się w moje klimaty. Ale nie o tym post. Pomyślmy chwilkę, kto z nas nie chciałby posiąść takiej umiejętności ? Naprawić to co zdążyło się popsuć, czy wybrać inną drogę podążania przez życie i anulować wszystkie złe decyzje. Kto by nie chciał! Jednak dla bohatera nie jest to takie kolorowe jakby się wydawało. Podróż w czasie zaczyna objawiać się niczym zły sen, gdzie nie wiadomo już co jest prawdą a co fikcją. Jak postąpić i czemu mają służyć pojawiające się wizje. Książka jest dość specyficznym kryminałem, który uważam, że warto przeczytać. Z niecierpliwością czekam na dalszy rozwój wydarzeń.
Moja ocena : 7/10