poniedziałek, 7 listopada 2016

Zanim się pojawiłeś - Jojo Moyes

Autor : Jojo Moyes
Tytuł : Zanim się pojawiłeś
Tytuł oryginału : Me before you
Tłumaczenie : Dominika Cieśla - Szymańska
Stron : 382
Gatunek : Literatura obyczajowa, romans



Miałam spory przestój w czytaniu. Głównym powodem była zmiana pracy a później wakacje, które miałam rozplanowane co do dnia. Każdemu chyba zdarza się taka mała niechęć czytelnicza. Jednak kiedy wieczory zaczęły stawać się dłuższe i chłodniejsze, postanowiłam poszukać sobie jakiejś książki, która mnie zainteresuje i zaczęci do powrotu. Dość głośno w ostatnim czasie było o tytule "  Zanim się pojawiłeś", na stronach z filmami również figurował on na wysokim miejscu. Miałam chęć na film, jednak nie chcąc przełamać mojej tradycji, najpierw przeczytałam książkę.

Młoda dziewczyna musi stanąć w obliczu okrutnej rzeczywistości jaką funduje utrata pracy, szczególnie w momencie, kiedy rynek pracy nie jest przygotowany na przyjście nowych pracowników. Wtedy trzeba łapać się każdej pracy jaką uda się znaleźć. Lou Clark, dwudziestosześciolatka nie powinna mieć z tym problemu. Szybko znajduję ciekawą ofertę i takim sposobem trafia do domu państwa Traynorów. Jej obowiązkiem ma być dotrzymywanie towarzystwa młodemu chłopakowi, który stracił całe swoje dotychczasowe życie przez wypadek, który przygwoździł go do wózka. Praca okazuje się wcale nie być taka łatwa, ponieważ Lou musi znaleźć sposób jak na nowo wzniecić u Willa chęć do życia.


Byłam dość sceptycznie nastawiona, średnio przepadam za literaturą typowo kobiecą. Na początku tekst mnie trochę nużył, wydawał mi się taki nijaki, podobny do motywów z setek innych książek. Jednak czytałam dalej i im bardziej zagłębiałam się w tekst, to ten bardziej mnie przyciągał. Doszło do tego, że bez wytchnienia siedziałam i czytałam oczekując jak rozwinie się sytuacja. Bohaterka prowadzi wyścig z czasem, oczekując za wszelką cenę wygranej, bo w końcu nie ma nic bardziej wartościowego niż czyjeś życie. Po zakończeniu książki pojawiły się w mojej głowie refleksje dotyczące życia, jak i tego co sama bym zrobiła będąc na miejscu Willa. Jestem w stanie zrozumieć ból i rozpacz osoby przygwożdżonej do wózka, w szczególności tak młodej, gdzie wcześniejsze życie było zapełnione po brzegi przyjemnościami, których niestety przy paraliżu wszystkich kończyn trzeba sobie odmówić. Zderzenie się z tak okrutna rzeczywistością musi być wyjątkowo bolesne. Jednak do tej pory nie potrafię zrozumieć tutaj roli Lou. Miała być jego pocieszycielką, ostatnią nadzieją jednak ( SPOILER) po jakiego diabła Will pozwolił jej się zbliżyć do siebie skoro i tak bez względu na to czy stanęłaby nawet na rzęsach w próbie powstrzymania go, to plan zakończenia swojego życia będzie wciąż aktualny. Mało tego, powie jej o tym zaledwie kilkanaście dni przed wyjazdem do szpitala gdzie farmakologicznie zakończy swoje życie. Jak można być takim człowiekiem ?! ( KONIEC SPOILERA)
Połączenie trudnej tematyki i całkiem dobrej fabuły daję nam całkiem niezły wynik. Czyta się bardzo dobrze i szybko, jest to idealna książka na długie jesienne wieczory. Przede wszystkim nie jest to typowy romans, co u mnie jest dużym plusem.
Zdecydowanie " Zanim się pojawiłeś" zmusza do refleksji, nad własnym życiem. Może nawet uczy nas tego jak ludzkie ciało potrafi być kruche i jednej chwili można stracić wszystko, dlatego każdego dnia powinniśmy żyć pełnią życia i spełniać nasze marzenia, bo nikt nie wie co czai się za rogiem.

Moja ocena : 8,5/10