poniedziałek, 29 lutego 2016

Simon Beckett - Chemia śmierci

Autor : Simon Beckett
Tytuł : Chemia śmierci 
Tytuł oryginału : Chemistry of Death 
Stron : 352
Gatunek : Kryminał 
Cykl : Doktor David Hunter Tom 1





Jestem zapisana w kilku grupach na Facebooku, gdzie ludzie często piszą o książkach, które polecają bądź udostępniają swoje  notki na swoich blogach. Właśnie w taki sposób odnalazłam nazwisko Simona Becketta, nazwanego mianem świetnego autora kryminałów, a więc kto jak nie ja miałby się podjąć wyzwania i sprawdzić czy faktycznie książki są takie dobre jak to mówią inni? Z chęcią wzięłam do ręki pierwszy tom zatytułowany " Chemia kości", w przyjemnym dla oka wydaniu, nie za dużym ani nie za grubym, pisanym czcionką pozwalającą szybko przebrnąć przez tekst.


Doktor David Hunter postanawia przeprowadzić się do małego miasteczka Manham, gdzie podejmuje pracę w przychodni lekarskiej. Nikt nie zna jego przeszłości, która wydaje się nie być kolorowa, a on sam postanawia zachować ją dla siebie. Wydaje się, że przyjechał tam, aby oderwać się od nieprzyjemnych wspomnień. Miasteczkiem jednak wstrząsa fala brutalnych morderstw. Wiele podejrzeń, żadnych dowodów. Manham jest na tyle małe, że każdy może stać się ofiarą, ale i każdego można zacząć oskarżać o popełnienie zbrodni. Okazuje się, że Hunter nie jest jedynie zwykłym lekarzem a cenionym antropologiem sądowym. Zaczyna ginąć coraz więcej kobiet, a dzieci w lasach odnajdują kolejne szczątki.



Na tyle kryminałów co przeczytałam już przez swoje życie, nie wiele jest takich które już faktycznie mogą mnie zaskoczyć czymś nowym. Tutaj spotykamy motyw antropologa, gdzie znajdujemy również bezpośrednie nawiązanie do książki " Trupia farma "  którą również czytałam, a do recenzji odsyłam (TU), a ta w dużym skrócie mówiąc bardzo mi się podobała także podejrzewałam, że z tą również będzie podobnie. Na okładce możemy przeczytać :

"Już po trzydziestu sekundach przechodzi cie dreszcz. Po minucie masz serce w gardle. A kiedy kończysz czytać dziękujesz Bogu że to tylko powieść.  "

Te trzy zdania są tak przerażające, że aż chce się sprawdzić ich prawdziwość. Głównym motywem są tutaj kości, z resztą ten fakt możemy wyczytać z tytułu, ale również nie obędzie się bez krwi. Jeśli ktoś nie czytał wcześniej " Trupiej farmy "  może bardziej zszokować się opisami czynności, do których przystępuje Hunter. Oczywiście niektóre z nich mogą nieco przewrócić niektórym, delikatniejszym czytelnikom w żołądku. Ja chyba należę do tych odpornych, ponieważ nawet książka do śniadania jest czymś normalnym, nawet jeśli czytam w tym momencie o larwach much plujki, czy o obgotowywaniu kości w celu pozbycia się resztek tkanki. Autor sprawnie przekazywał nam - czytelnikom dowody, dzięki którym już zaczynało podejrzewać się każdego, kto pojawił się na naszej drodze. Okazuje się, że Beckett nie jest podobno dobrym autorem, a jest kimś naprawdę utalentowanym w swojej dziedzinie. Na pewno nie będzie to ostatnia książka Simona jaką przeczytałam, a nawet nie jestem w stanie zaprzeczyć, że zostanę jego wierną fanką i książki jego autorstwa będzie pojawiać się na blogu o wiele częściej.Szczerze polecam tego autora osobą o mocnych nerwach,

Moja ocena : 8,5/10

środa, 24 lutego 2016

Zygmunt Miłoszewski - Domofon

Autor : Zygmunt Miłoszewski
Tytuł : Domofon 
Stron: 360
Gatunek : Horror


Ostatnią książką, którą miałam okazję przeczytać w Polsce był " Domofon " . Szukałam czegoś nie za grubego, co będzie się również przyjemnie i szybko czytać. Pani w bibliotece poleciła mi właśnie tą książkę. Nie spodziewałam się po niej zbyt wiele, bo Polskie horrory z reguły nie mają za dużo do zaoferowania. Ale czy koniecznie trzeba się bać, żeby uznać lekturę za dobrą? Wydaje mi się, że jednak strach jest podstawą dobrego horroru, jednak tekst również nie może pozostać nijaki i nudny.

Bródno, mała miejscowość do której przeprowadza się młode małżeństwo Agnieszka i Robert. Z myślą o lepszym życiu wybierają blok, mówiąc wprost brzydki moloch, gdzie sąsiedzi się nawet nie znają. Już pierwszy dzień nie zapowiadał niczego dobrego, na zalanej krwią klatce schodowej leży głowa. Ludzka głowa, a reszta ciała znajduje się za drzwiami windy. To wydarzenie było zwiastunem dalszych kłopotów, blok dosłownie zamyka się, nie dając możliwości, ani wejścia, ani tym bardziej wyjścia z budynku. Mieszkańcy muszą zmierzyć się z klątwą, aby wydostać się z pułapki, która może okazać się śmiertelną.

Pierwszy raz miałam styczność z tym autorem, ogólnie nawet dość rzadko sięgam po naszych autorów, zupełnie nie wiem dlaczego. Może ktoś jest w stanie polecić mi jakąś dobrą książkę Polskiego autora ? Ogólnie do książki podeszłam dość sceptycznie ponieważ sprawdzając na stronie znanego portalu czytelniczego doczytałam, że książka należy do gatunku kryminałów, jednak na okładce jak byk jest napisane horror. Więc o czym jest tekst? Nie dojrzałam tam choćby szczypty kryminału. Może i na moje szczęście, ponieważ niemal wszystkie książki, które czytałam w ostatnim czasie były właśnie kryminałami. Zrobiłam sobie chociaż mały odpoczynek od morderstw. Chociaż w przypadku " Domofonu" trochę krwi się polało, jednak próżno było szukać mordercy wśród ludzi. Sam klimat jaki zaprezentował nam Miłoszewski spodobał mi się, ogólna "dziwność" sytuacji zainteresowała mnie i zachęciła do dalszego czytania. Jednak autor mógł się trochę postarać i nie spolszczać " Makdonalda", bo zdecydowana większość czytelników doskonale wie co kryje się pod tą nazwą. Bohaterzy są ciekawie wykreowani, możemy poznać ich przyzwyczajenia i codzienne obyczaje, jak chociażby ulubiony serial, w tym przypadku " M jak Miłość" czy " Na dobre i na złe", przez co również możemy wywnioskować, że akcja toczy się w czasach teraźniejszych. Ale czy dziwne sytuacje i przypominające schizofrenie zachowania niektórych bohaterów wywołały u mnie chociażby gęsią skórkę? Niestety nie. Nie było ani jednego, nawet najmniejszego momentu strachu i tutaj się trochę zawiodłam, ponieważ doskonale wiem jak działa na czytelnika dobrze napisany horror i własnie czegoś takiego oczekiwałam. Jednak książkę oceniam całkiem pozytywnie, nawet mimo tego ,że nie wystraszyła mnie nic a nic, Tekst był napisany ciekawie, wszystkie wydarzenia były opisane w sposób takie nie realny, że aż ciekawy. Po przeczytaniu nawet do głowy przyszła mi myśl " a co by się stało jeśli taka sytuacja naprawdę miałaby miejsce?" Tą myślą żegnam na dzisiaj i zachęcam do czytania.

Moja ocena : 7,5 /10

czwartek, 18 lutego 2016

Andrzej Sapkowski - Krew Elfów Wiedźmin

Autor : Andrzej Sapkowski
Tytuł :  Krew Elfów
Stron: 340
Gatunek : Fantastyka
Cykl : Saga o Wiedźminie tom 1





Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że uwielbiam Wiedźmina! A szczególnie z gier, gdzie tak właściwie go dopiero poznałam. I tak jestem kobietą i gram w gry. Dla wielu może wydawać się to dziwne, ponieważ dla niektórych gry kojarzą się tylko i wyłącznie z dziećmi, albo ewentualnie z facetami. Jednak Wiedźmin nie jest stanowczo ani grą, ani też książka dla dzieci. Zdecydowanie za dużo nagości i powalających, mega bezpośrednich tekstów z których nie jednokrotnie śmieje się na głos. Spodziewałam się jednak, że książka będzie zawierać trochę więcej tekstów podobnych do tych które zawiera gra, jednak były one o wiele łagodniejsze.

Kim w ogóle jest Wiedźmin Geralt ? Otóż Wiedźmini byli pogromcami potworów, które czaiły się w lasach, czy tuż za granicami wiosek. Za pieniądze dbali o bezpieczeństwo ludzi. Wiedźminem zostawali tylko chłopcy, którzy od wczesnych lat poddawani byli różnym próbom i morderczym treningom, przy których ich organizm zmieniał się genetycznie poprzez przyjmowanie różnych eliksirów. Celem Wiedźminów było znalezienie takiego dziecka, które mogłoby zostać jednym z nich bez przemian genetycznych, właśnie taką kandydatką była Ciri, wyjątkowo dziewczynka.  Dzięki przemianą zyskują refleks, siłę, wyostrzone zmysły a to wszystko po to aby uskutecznić walkę z potworami.


Wizerunek Geralta mam już wykreowany, jednak ten książkowy wydawał mi się trochę bardziej płaski niż komputerowy. Ogólnie spodziewałam się, że Wiedźmina w Wiedźminie będzie dużo więcej, jednak czytamy o nim może w 1/3 książki. W tym tomie Sapkowki skupia się przede wszystkim na Ciri i jej wychowaniu, ale cóż mi po Ciri kiedy ja pragnę Geralta i jego historii? Bardzo podobają mi się postacie które wykreował autor, są aż chciałoby się powiedzieć realistycznie. Jak na tak krótką książkę ( mimo stron moje wydanie było malutkie, pisane dość sporą czcionką ) znajdujemy całą masę imion w których można się trochę pogubić. Odnalazłam w internecie informacje, że przed rozpoczęciem pierwszego tomu warto zapoznać się z opowiadaniami Sapokowskiego, które wprowadzają nas w świat Wiedźmina. Niestety nie byłam świadoma ich istnienia do chwili obecnej, jednak uratował mnie fakt kilku godzin rozgrywki, ponieważ książka zaczyna jakby od środka, przez co byłam trochę zdezorientowana, no bo jak pierwszy tom może zaczynać się od środka? Tak więc wertowałam strony w poszukiwaniu jakiejkolwiek informacji, czy aby przez pomyłkę nie wzięłam któregoś z kolejnych tomów powieści. Spodziewałam się, że akcja będzie wartka jednak wszystkie zdarzenia toczyły się dość powoli i mozolnie, jednak nie brakuje tutaj charakterystycznego stylu Sapkowskiego, który w umiejętny sposób dodając szczypty humoru i genialnych dialogów, podsyca atmosferę zachęcając do dalszego czytania. Jestem pewna, że nie skończę mojej przygodny z Geraltem z Rivii na tym  jednym tomie, a jak tylko będę miała okazję przeczytam następne. Ot taka ciekawostka, Wiedźmin został przetłumaczony na kulka języków w tym nawet Chiński! Jestem ciekawa jak tamtejszej społeczności spodobał się Geralt.

Moja ocena : 8,5/10

czwartek, 11 lutego 2016

Robert Galbraith - Wołanie kukułki

Autor : Robert Galbraith
Tytuł : Wołanie kukułki
Stron : 452
Gatunek :  Kryminał
Tłumacz : Anna Gralak



Wiele lat temu, kiedy zaczynałam jeszcze gimnazjum wpadłam w sidła Harrego Pottera. Pochłaniała jeden tom po drugim i biegłam do biblioteki po kolejny. Po zakończeniu serii spodziewałam się, że autorka wypuści pewnie jakąś kolejną serię dla młodzieży. Potem kompletnie o tym zapomniałam, znalazłam sobie inne książki którymi była zauroczona, ale napotkałam się na " Trafny wybór" który wywołał u mnie nie lada zaskoczenie, ponieważ tematyka zdecydowanie różniła się od poprzednich. Przede wszystkim była przeznaczona dla dorosłych. Nie trzeba było długo czekać na kolejny tytuł, również kryminał.

Ginie Lula Landry, super modelka, która wyskakuje z balkonu. Policja stwierdza ewidentne samobójstwo, jednak sąsiedzi zeznają, że w tym czasie w apartamencie modelki było słychać kłótnie. Niestety zeznania nie są byt wiarygodne, dlatego śledztwo zostaje umorzone, jednak brat celebrytki nie wierzy w samobójstwo, dlatego zatrudnia prywatnego detektywa, Cormorana Strika. Dla Cormorana jest to szansa dla odbicia się od dna, po ciężkich życiowych przeżyciach.


Kryminały swoją u mnie równie wysoko co horrory, zawsze chętnie po nie sięgam. Kiedy zobaczyłam w bibliotece " Wołanie kukułki" które od dawna chciałam przeczytać, bez zastanowienia ją wybrałam. Na początku książka mnie trochę nudziła, dodatkowo wydrukowana jest malutkimi literkami, więc na jednej stronie zmieściło się sporo tekstu, przez co czasami czytanie wydaje się przedłużać, w szczególności, kiedy tekst jest trochę nudnawy, a strony wydają się nie przewijać. Ale w miarę czytania zaczęły pojawiać się nowe wątki, które nadawały całej sprawie tajemniczości. Mimo tego, że sprawa śmierci Luli wydaje się nie mieć końca i większość dowodów jasno przemawia przed tym, że nie było żadnego morderstwa, Strike pewnym krokiem idzie ze sprawą do przodu, znajdując kolejne poszlaki. Zwykły czytelnik, sam zaczyna wątpić w słuszność stwierdzenia brata dziewczyny, że ta została zamordowana. Rowling a raczej Glabraith doskonale manipuluje wątkami, kreując przy tym świetnego głównego bohatera, który wydaje nam się typową ofiarą losu,  tracąc nogę na wojnie, którego zostawiła narzeczona, i takiego człowieka, który nie posiada nawet swojego własnego kąta, prócz służbowego gabinetu w którym śpi, je i przyjmuje klientów. Wizualnie również nie zachwyca, spora tusza i bardzo przeciętna twarz na pewno nie dodawaną pewności siebie. Wydaje się być osoba na skraju załamania, ale po otrzymaniu zlecenia odżywa z dnia na dzień, kiedy znajduje nowe fakty które może dołączyć do sprawy.Okazuje się być elokwentnym i szybko łączącym fakty facetem. Od połowy książki akcja zaczyna nabierać rozpędu. Z opisów Londynu możemy poczuć się jakbyśmy przechadzali się tuż obok Cormorana, poznając jego zakamarki. Książkę polecam, na pewno nie odstaje ona od innych w tym gatunku.

Moja ocena : 7/10

poniedziałek, 1 lutego 2016

Guilliame Musso - Central Park

Autor : Guillaume Musso
Tytuł : Central Park 
Stron : 352
Gatunek : Kryminał 
Tłumaczenie : Joanna Prądzyńska




Przez okres mojej nieobecności w rodzinnym mieście moja biblioteka zdążyła nabyć kilka nowych ciekawych tytułów. Uwielbiam własnie takie dostawy i za każdym razem z radością wygrzebię jakąś perełkę, na którą polowałam, jeszcze prawie nową i pachnącą księgarnią ( uwielbiam ten zapach! ). Zazwyczaj te " nówki " są bardzo chodliwe, także trzeba trafić w idealny moment, aby w końcu zdobyć to docelowy tytuł. Ja nigdy nie wychodzę z pustymi rękami i na całe szczęście bibliotekę mam blisko ;)


Chyba każdy z nas kojarzy Central Park znajdujący się w centrum Nowego Jorku, w zasadzie pewnie z filmów, co niektórzy mieli również szczęście zobaczyć go na własne oczy, przy czym mam nadzieje, że i ja będę kiedyś taką szczęściarą i spełnię swoje małe marzenie ;) Tak więc na ławce w najodleglejszej części Parku, w kompletnej głuszy, budzi się para spięta kajdankami. Ona - policjantka z Paryża, z obcą bronią w kieszeni i zakrwawionej koszulce, a on elegancko ubrany muzyk z Dublina, obydwoje bez dokumentów, telefonów czy pieniędzy. Dwoje nieznajomych, niemających pojęcia jak znaleźli się w tej dziwnej sytuacji, przecież obydwoje swój poprzedni wieczór zakończyli na innym kontynencie, więc jakim cudem znaleźli się w NY? Czy to wydarzenie łączy się z mordercą którego od dawna poszukuje Alice, jeśli tak to dlaczego wplątany jest w to również Gabriel?


Kiedy zaczęłam czytać tą książkę, od razu zaczęła mnie odrzucać główna bohaterka. Niesamowicie arogancka, wredna i okropnie krzykliwa, gdzie przy większości jej wypowiedzi na końcu zdania pojawiały się wykrzykniki. W życiu prywatnym nie przepadam za takim ludzi, także z Alice również nie podpadłyśmy sobie do gustu. Jednak brnęłam dalej w lekturę, momentami nawet zatrzymując się i zastanawiając się co ja do diabła czytam, ale po jakiś 100 stronach uznałam się książka nie jest taka zła jak mi się wydawało. Niestety nie polubiłam Alice, ale stała się bardziej znośna i chociaż po części zrozumiałam jej zachowanie. Spotkałam się już z tym autorem i wspominam to bardzo dobrze. W tym przypadku mój pogląd na Musso się nie zmieni. Na początku książki nie czuć napięcia mimo tego, że sytuacja tego wymagała, jednak autor doskonale nam te uczucie dawkuje. W marę czytania dowiadujemy się co róż to nowych faktów, które w żaden sposób się ze sobą nie łączą, jednak cały czas dotyczą tego niecodziennego wydarzenia.  Co mają ze sobą wspólnego? Na to chyba nikt nie wpadnie. Zwrot akcji zadziwił nawet mnie, osobę która twierdzi, że widziała już tyle dziwnych rzeczy w ciągu swojego życia, że mało co jest w stanie ją zaskoczyć. Jednak autorowi w mistrzowski sposób się to udało! Nigdy nie wpadłabym na taki pomysł. Jednak spodziewałam się zupełnie innego zakończenia, które niestety w tym przypadku wydało mi się trochę tandetne.
Książkę będę wspominać pozytywnie, jest to bardzo dobrze napisany kryminał i jestem pewna tego, że jak następnym razem natrafię na Musso na pewno sięgnę po jego powieści po raz kolejny. Dodatkowo czyta się ją w tempie ekspresowym!


Moja ocena : 8/10