piątek, 17 lipca 2015

Cathy Wilson- Byłam żoną seryjnego mordercy

Autor : Cathy Wilson
Tytuł : Byłam żoną seryjnego mordercy
Stron : 348
Gatunek : Autobiografia
Tłumaczenie : Joanna Lipińska

Bezpośredniość czasem się opłaca. Ta książka mogłaby nawet zamiast kolorowej zadrukowanej okładki, posiadać jedynie wypisany wielkimi czarnymi tytuł na białej kartce. Jest on na tyle intrygujący, że nie sposób przejść wokół tej książki i nie skupić na niej spojrzenia na chwilę dłużej niż zazwyczaj. Troszkę niżej wypisana mniejszymi literami widnieje informacja, iż nie jest to fikcja literacka, a historia pisana przez życie. Więc czemu nie przeczytać?

Tylu ludzi codziennie mijamy na ulicach, bez świadomości gabarytów bagażu życiowego, który co niektórzy muszą dźwigać. Osoba zupełnie nie wyróżniająca się z tłumu, może kryć w sobie historię której żaden z nas nie chciałby przeżyć, ale i też ukrywać w sobie najmroczniejsze czyny o których wolelibyśmy nigdy nie usłyszeć. Cathy nie dosyć, że była zmuszona dorastać w tempie ekspresowym, to kiedy jej życie wydawało się być już ustabilizowane jak nigdy dotąd, znowu wszystko się komplikuje. Już o dziecka musiała sama radzić sobie wy życiu, kiedy to jej matka odsypiała wieczorne imprezy czy spała na narkotykowym haju, to właśnie ona musiała opiekować się nie tylko sobą, ale i własną rodzicielką. Mała Cathy nawet nie zdawała sobie sprawy z tego jak jej życie odbiega od normy, przez co nie widziała nic złego w zachowaniu matki. Bez pieniędzy na życie, ciepłego posiłku, jedynie z dachem nad głową pod którym nie było nawet prądu, czy ogrzewania. Kiedy jej matka umiera, trafia do dziadków, gdzie pojęcie normalnego życia wraca na swoje miejsce. W wieku 16 lat wyprowadza się z domu, nieświadomie pakując się w jeszcze większe piekło. Poznaje Petera, który na pierwszy rzut oka wydaje się idealnym kandydatem na towarzysza życia. Jednak okazuje się psychopatą, który nie powstrzyma się przed niczym. Bicie, terroryzowanie i upokarzanie są na porządku dziennym.

No ale skąd ten tytuł? Otóż Peter zostaje o zabójstwo. Najpierw jedno, potem drugie i tak zaczyna wychodzić na jaw jego przeszłość.
Jak żyć z myślą, że mieszkało się pod jednym dachem z osobą, która zamordowała 48 kobiet? Jedną z nich jest nawet dwudziestotrzyletnia Polka, mieszkająca wtedy w Glasgow. Kiedy niejedno kronie Cathy była bliżej ludzkich zwłok, niż byłaby w stanie pomyśleć? Przecież jakże idealnym miejscem na ludzkie zwłoki jest wykopany dół pod piaskownicą w której później będzie bawił się syn. W ogóle jest to dla mnie nie do pomyślenia, aby zostawić dziecko z taką osobą, która wykazuje agresje do najbliższych, nie pomijają gróźb ? Wmawianie sobie, że lepszy taki ojciec, niż żaden jest dla mnie absurdem.

Powiem szczerze, że czytałam tę historię ze świadomością, iż te wydarzenia na prawdę miały miejsce, ale chyba nie do końca to do mnie dotarło. W momencie kiedy z ciekawości wyklikałam sobie w google nazwisko Petera Tobin'a zaszokowała mnie ilość informacji zamieszczonych w sieci i załączonych do tego zdjęć. Ba! Nawet filmy dokumentalne możemy obejrzeć, nawet w języku polskim. Polecam przeczytać nie tylko książkę, a zagłębić się dokładniej w temat.


Moja ocena : 8,5/10