środa, 26 lutego 2014

Tess Gerritsen - Chirurg

Autor - Tess Gerritsen
Tytuł - Chirurg
Tytuł oryginału - Surgeon
Stron - 336
Gatunek - Thriller medyczny


Dawno nie miałam w rękach książki od której wprost nie mogłam się oderwać. Sięgnęłam więc po bardzo polecaną, kolejną książkę niezawodnej Gerritsen i wyłączyłam się do świata na 2 dni. Pomijając fakt, że nie pamiętam kiedy ostatni raz pochłonęłam książkę w tak krótkim czasie. Wiem że dla niektórych jest to normalne, ale ja zazwyczaj czytam powoli, ze spokojem a po kilku rozdziałach robię sobie przerwę i zajmuję się czymś innym a kiedy mam trochę wolnego czasu nie rzucam się od razu do czytania, tylko czekam aż przyjdzie mi na to ochota, przez co zazwyczaj z jednym tytułem walczę około tygodnia w zależności od ilości stron. Co prawda książki tej autorki nie należą do opasłych tomisk, ale wciągają od pierwszej strony. Nie inaczej było również w przypadku "Chirurga".  w pierwszej części cyklu poznajemy tylko nieustraszoną detektyw Rizzoli, jak i detektywa Moor'a który w dalszych częściach jest trochę pomijaną postacią. Sam tytuł wskazuje, że autorka nie oszczędzi nam emocji, bo nie będzie brakować krwi, operacji i szpitali. Tytułowy Chirurg okazuje się niezwykle bezwzględnym i żądnym ofiar mordercą, polującym tylko i wyłącznie na kobiety. Sprawa zostaje powiązana z wcześniejszym morderstwem sprzed 2 lat. Szybko okazuje się, że podobnych przypadków było więcej. Jedyną ofiarą która uszła z życiem jest Catherine Cordell której udało się zabić napastnika. Mimo tego zaczyna pojawiać się ktoś kto stosuje dokładnie te same techniki co zastrzelony morderca, ponadto Cordell zostaje ponownie zamieszana w całe zdarzenie. Pojawia się więc pytanie - Czy ktoś podszywa się pod Chirurga?
Autorka jest zawodową internistką, przez co wszystkie opisy są nadzwyczaj dokładne, co może być powodem niedostatecznego zrozumienia medycznych pojęć przez co niektórych czytelników, ale zupełnie nie przeszkadza to w odbierze treści, a dodaje realizmu sytuacji, przez co możemy się poczuć jakbyśmy stali obok i przyglądali się całemu zdarzeniu. Nie zabrakło również opisów wydarzeń z perspektywy rożnych bohaterów, włączając w to również przemyślenia mordercy, które zdecydowanie szokują. Od siebie mogę dodać że trzeba mieć niesamowitą wyobraźnie i talent pisarski, żeby zobrazować czytelnikowi psychikę mordercy i psychopaty, który wizualnie jak i nawet w zachowaniu może nie wiele różnić się od reszty społeczeństwa.
Myślę że " Chirurga" mogę określić jako kawał dobrej roboty, dzięki czemu książki się nie czyta a pochłania, przez co nie sposób skończyć czytanie uprzednio nie sprawdzając co zdarzy się w następnym rozdziale, a jak już się zaczęło to trzeba go skończyć i zrobić dokładnie to samo z następnym i tak do ostatnich stron. I tak bez końca mogę sypać samymi plusami, bo kompletnie nie mam się do czego doczepić. Tak więc polecam i zachęcam tych co jeszcze tego nie zrobili do zapoznania się z twórczością tej autorki.
Moja ocena - 10/10

Książka przeczytana w ramach wyzwania:

niedziela, 23 lutego 2014

David Mitchell - Atlas chmur

Autor - David Mitchell
Tytuł - Atlas chmur
Stron - 544
Tytuł oryginału - Could Atlas


Na początku książki bardzo mocno zaczęłam się zastanawiać co jak w ogóle czytam, do takiego stopnia że koło 15 strony odłożyłam na bok lekturę. Nie dawały mi jednak spokoju dobre opinie, które z resztą sprawdziłam ponownie. Zadziwił mnie fakt, że nadal utrzymywały się bardzo wysokie noty. Zadałam sobie pytanie - co takiego jest w tej książce czego ja nie widzę? Zaparłam się w sobie i kontynuowałam czytanie. Pierwsze co zrobiłam to sprawdziłam czy cała książka ma podobnie konstruowane zdania i odetchnęłam z ulgą, bo nie.
Nie będę się za bardzo rozdrabniać co do fabuły, bo większość z was pewnie ją zna. Także tak z grubsza mamy 6 opowiadań. Każde z nich pokazuje zupełnie różne sytuacje, które pozornie nie mają nic ze sobą wspólnego, jednak w niewielkim stopniu są one połączone.  Pierwsze opowiadanie, które mnie na tyle zniechęciło że miałam zamiar rzucić książkę w kąt, bo czytałam coś nie bardzo wiedząc co. Może głównym powodem tego była późna godzina, gdzie może już nie bardzo wiedziałam co się wokół mnie dzieje :) Przyjmijmy ta wersje. :) Tak więc bohaterem był Adam Ewing, który przybył na wyspę, która mi skojarzyła się po prostu z " dzikusami " , żeby zawrzeć umowę biznesową. Drugie opowiadanie jest w postaci listów młodego Frobishera do swojego przyjaciela, w których opowiada mu o dążeniu do spełnienia marzenia pracowania wraz z słynnym kompozytorem. I tutaj już pojawia się małe nawiązanie jak pamiętnik Ewinga z pierwszego opowiadania. W trzeciej historii autor wdraża nas w życie Luisy Rey, dziennikarki która za wszelką cenę chcę poznać prawdę. Pojawia się również drugi znaczący bohater którym jest Sixsmith, który we wcześniejszych latach był przyjacielem Frobishera. Czwarte opowiadanie które mnie osobiście podobało się najbardziej zważywszy na styl pisania i sporą dawkę humoru, mówi o wydawcy książek który w krótkim czasie zdobywa spora ilość gotówki. Niestety zostaje zastraszony przez co musi się ukrywać. Nieświadomie melduje się w domu spokojnej starości w którym zostaje uwięziony. Po ucieczce z domu starców czas umila sobie czytając raport Luisy Rey. Przedostatnia historia jest niemniej dziwna, pokazująca nam życie genetycznie zaprojektowanego klona o imieniu Sonmi-451, opisana w formie wywiadu. No i ostatnim bohaterem był Zachariasz, członek małego plemienia. Większość mieszkańców planety wyginęła w czasie Upadku. Owe plemię wierzy w boginie Sonmi, czyli kolejne połączenie.

Autor nie daje nam się nudzić a co bardziej zanudzić jednym opowiadaniem przeplatając je w kolejność 1,2,3,4,5,6,5,4,3,2,1. Czyli kończymy tym samym co zaczęliśmy. Autor podołał zadaniu przełamania czasu, walczenia z przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Styl pisania jest zależny od opowiadania, głównym powodem pewnie jest fakt, że historie są bardzo rozbite w czasie przez co szczególnie 2 pierwsze są pisane językiem charakterystycznym dla przełomu XX-XXI w. Książkę oceniam jako pozytywne doświadczenie.
Moja ocena : 8/10

Książka bierze udział w wyzwaniu:

sobota, 15 lutego 2014

Liebster Blog - Czyli co nieco o mnie.


Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób, informujesz ich o tym oraz zadajesz im 11 pytań. Nie można nominować bloga, który Cię nominował.
Z chęcią odpowiem na pytania, ale niestety nie będę nominować.

Pytania od Absynt Style

1. Jakie jest Wasze największe marzenie?
Nie potrafię za bardzo określić które z moich marzeń uważam za największe. Mam kilka drobnych, do których dążę żeby się spełniły.

2. W jaki sposób odkryliście swoją pasję?
Pasje mam dwie: czytanie jak i prace ręczne. Od kiedy pamiętam bylam dobra w rysunkach, wycinankach, w szkole dostawałam same 6 na plastyce. Zawsze doceniałam prace ręczne i pewnego dnia postanowiłam spróbować swoich sił. A co do książek to swoją przygodę zaczęłam w podstawówce. Wcześniej mama zawsze mi powtarzała że " książki cie parzą", bo nie nawidziłam ich czytać. Cały czas otaczały mnie nudne lektury aż do momentu kiedy natknęłam się na którąś część " Pamiętnika księżniczki". Od tego momentu chodzę do biblioteki regularnie. ;)

3. Co Was inspiruje?
Zdecydowanie internet.

4. Z jaką postacią historyczną chcielibyście się spotkać i porozmawiać?
Nienawidzę historii, każda próba nauki tego nudnego przedmiotu kończyła się klęską, przez co żadna postać która mi przychodzi do głowy nie wydaje się na tyle atrakcyjna żeby z nią pogadać :)

5. Jaka jest Wasza ulubiona książka?
A to jest dobre pytanie które dało mi trochę do myślenia, bo w życiu przeczytałam już tyle dobrych książek że chyba nie potrafię określić się w jednej. Na czele są książki Kinga " Lśnienie", potem Gerritsen " Sobowtór", później : Igrzyska śmierci", oraz " Miłość w Berlinie" którą czytałam juz bardzo dawno temu mimo to zostawiła w mojej głowie jakiś ślad.

6. Jaka jest Wasza najgorsza wada?
Lenistwo!

7. Jakie jest Wasze motto życiowe?
Korzystaj z życia dopóki możesz.

8. Jaką cechę cenicie sobie najbardziej u przyjaciół?
Na pewno szczerość, lojalność i poczucie humoru.

9. Ulubiony film to...?
Pierwszy na myśl mi przyszła " Zielona mila".

10. Jakie zwierzę posiadacie, albo chcielibyście posiadać?
Mam królika, a z całą radością przyjęłabym do domu całe zoo :D A tak na poważnie chciałabym mieć jeszcze psa i kota, szczurek jeszcze mi się marzy :)

11. Jak lubicie spędzać swój wolny czas?
Zazwyczaj ze znajomymi a jeżeli nie to przed książką albo przed serialem :).



1. Którą z postaci znanych ci z filmów lub książek podziwiasz?
Niestety nie mam takowej.

2. Wygrałaś/-eś dużą sumę pieniędzy. Na co ją przeznaczysz?
 Myślę że taka wygrana jest marzeniem większości. Przeznaczyłabym ją podejrzewam na spełnianie marzeń które teraz są dla mnie niedostępne ze względów finansowych a resztę zainwestowałabym w coś z czego mogłabym mieć dalsze dochody.

3. Twoje najskrytsze marzenie, to ...
Straram się mieć takie marzenia które w ogóle są możliwe do wykonania. Jak na razie od długiego czasu marze o lustrzance i mam nadzieje że jestem coraz bliżej celu. O reszcie nie mówię, bo się nie spełnią. :)

4. Mamy karnawał. W jakim przebraniu poszłabyś/poszedłbyś na bal karnawałowy i dlaczego?
Zazwyczaj jeżeli już idę na przebieraną imprezę zakładam to zazwyczaj to do czego mam najłatwiejszy dostęp i to w czym będę czuła się komfortowo. Na ostatniej przebrałam się za dresa ;P Chociaż powiem szczerze zainspirował mnie strój 2 dziewczyn na hallowinowej imprezie w klubie przebranych za papugi :D

5.Zrobiłaś/eś tłustą plamę na pożyczonej książce. Co robisz?
Na pewno jestem przerażona faktem że zniszczyłam KSIĄŻKĘ a do tego jeszcze czyjąś. Nie mam pojęcia co bym zrobiła, bo nigdy taka sytuacja mi się nie zdarzyła, ale pewnie próbowałabym szukać w internecie jakiś porad żeby jakimś cudem usunąć plamę, jeżeli takowy sposób w ogóle istnieje.

6. Co wg Ciebie zagraża prawdziwej przyjaźni?
Jak na moje oko nieszczerość i dwulicowość.

7. Galeria handlowa jest jak dżungla. Hipermarket i kilkadziesiąt sklepów dla niektórych jest cudownym żywiołem, a dla innych koszmarem. A czym jest dla Ciebie supermarket?
Bardzo lubię chodzić po sklepach i oglądać, czasem kupować. Często zdarza mi się z nudów iść do centrum. Niestety moja sympatia kończy się w momencie, kiedy szukam czegoś konkretnego i nie mogę znaleźć. Najbardziej lubię chodzić po księgarniach z oczywistego powodu, sklepach ze sprzętem elektronicznym i sklepach z artykułami hand made, bo tam nie muszę niczego przymierzać. :)

8. Wakacje lubisz spędzać... no właśnie - gdzie? W ciszy, spokoju czy może raczej w gwarnych, pełnych turystów miejscach?
Wszystkiego po trochu i co najważniejsze - z odpowiednimi ludźmi. ;)

9. W czasie deszczu dzieci się nudzą. A ty?
Do deszczu zdążyłam się już przyzwyczaić, bo jestem w UK gdzie jak przeczytałam mamy pierwszy styczeń od 250 lat z tak obfitymi opadami. Więc co robię? Czytam, oglądam seriale, chyba że jakaś domówka się ukula :)

10. Czy są takie dni, kiedy nic ci się nie chce?
Oczywiście i jest ich stanowczo za dużo.

11. Rodzina jest dla Ciebie...
Wyjątkowo ważna.


 
 
 

czwartek, 13 lutego 2014

Mira Grant - Przegląd końca świata FEED

Autor : Mira Grant
Tytuł : Przegląd końca świata FEED
Stron : 490
Gatunek :  Thriller polityczny 

Dzisiaj zaprezentuję wam pierwszą część "Przeglądu Końca Świata". Po przeczytaniu "World war Z" powiedziałam od razu, że z zombie jeszcze nie skończyłam, mimo tego że sama książka mną nie zachwyciła. Otwarcie mogę stwierdzić, że te dwa tytuły mają tylko jeden wspólny wątek - zombie - i na tym podobieństwa się kończą.
Akcja toczy się w roku 2040, gdzie już nauczono się jak radzić sobie z nieumarłymi, bo jak się dowiadujemy infekcja zaczęła się rozprzestrzeniać w roku 2014. Uhuh zawiało grozą. Już na pierwszych stronach poznajemy 2 głównych bohaterów którzy już na samym początku zgotowali czytelnikowi trochę przypływu adrenaliny. Długo również nie musimy czekać, aby dowiedzieć się czym tak naprawdę się zajmują. Całe kilkanaście, albo i nawet kilkadziesiąt kamer skrzętnie poukrywanych w częściach garderoby ma na celu relacjonowanie wydarzeń jak i walki w internecie na blogu. Trochę mnie zdziwił fakt dostępności internetu po takiej apokalipsie, ale chyba myślę zbyt realnie :) Dużo ludzi narzeka na ilości polityki, ale ja na moje oko jest jej znikoma ilość i to jeszcze opisanej w taki sposób, że idzie ją bez większych problemów zdzierżyć. A wątki polityczne wręcz są niezbędnie i nieuniknione, jeśli autorka wplątała w fabułę kampanię prezydencką jednego z kandydatów którego nasi blogerzy reprezentują.
Autorka nie pozwala się nudzić czytelnikowi, podając jak na tacy fabułę pełną akcji i nowych faktów. Zdecydowanie nieprzewidywalna, przez co niektóre zdarzenia były dla mnie szokiem i myśl, że Grant nie zrobiłaby tego bohaterom jak i nam  rzucając kolejnym wydarzeniem, czasem nie odstępowała mnie na krok. Małym minusem do którego się doczepiłam są małe niedociągnięcia autorki. Już wyjaśniam o co mi chodzi. Nie za bardzo potrafię sobie wyobrazić świat za 20-30 lat ale spodziewam się że technologia pójdzie na tyle do przodu, że nie będą nam potrzebne telefony komórkowe, komputery będą pewnie upakowane w znacznie inną formę, a co do samochodów moja wyobraźnia się sięga nawet tak daleko. W "Feed" wszystko jest takie współczesne, nawet technologię moim zdaniem jakoś nie poszły do przodu. Na to małe niedopatrzenie, jednak można przymknąć oko, bo w żaden sposób nie przeszkadza w odbierze treści. Pisana prostym młodzieżowym językiem, bo w końcu bohaterami są również młodzi ludzie, przez co myślę że książka jest skierowana przede wszystkim do młodzieży, niestety mojej mamie bym nie poleciła właśnie tego tytułu ;) Czy przeczytam kolejne części? Jasne! Jak tylko trafią w moje ręce zabieram się za czytanie. :)
 Moja ocena : 8,5/10

piątek, 7 lutego 2014

Czemu czytamy tak mało?

Ostatnio przeglądając trochę strony internetowe natrafiłam na dość przerażające statystyki czytelnicze w Polsce. Przepytano 2 tys. przypadkowych osób powyżej 15 lat na temat ilości przeczytanych książek w ciągu 30 dni. Prawie połowa udzieliła odpowiedzi - ani jednej. Nie przypominam sobie w ostatnim czasie takiego miesiąca, ale zdaję sobie sprawę że 30 dni bez książki nie jest tragedią , bo jednak nie każdy niestety ma czas w każdej dowolnej chwili swojego życia na chwycenie za książkę, ale problem pojawia się  kiedy te miesiące zaczynają się nawarstwiać, tworząc czasem nawet i lata. Przecież czytanie wzbogaca nasz język i wyobraźnię czego sama się przekonałam.
źródło
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/3484/kierunki-transformacji-rynkow-kreatywnych


Patrząc na statystyki sama nie jestem w czołówce czytelniczej, bo moje miesięczne notowania zazwyczaj mieszczą się w granicy 4-5 książek na miesiąc, ale nie ukrywajmy nie każdy ma czas aby przeczytać ich więcej niż 10, bo przecież nie chodzi o pobijanie własnych rekordów w ilości a o przyjemność jaką niesie czytanie.
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/3484/kierunki-transformacji-rynkow-kreatywnych
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/3484/kierunki-transformacji-rynkow-kreatywnych
W gronie czytaczy przeprowadzono jeszcze jedno badanie, mianowicie co było nośnikiem tekstu. Nikogo raczej nie zdziwi fakt że daleko w przodzie wysuwa się książka w formie papierowej, bo aż 95% z nas własnie po nią sięga. Co tu się dziwić, nawet nasi dziadkowie czy pradziadkowie czytali je w takie formie, a i jak widać nadal ma całe mnóstwo zwolenników. Sama jestem jedną w tych osób które ubóstwiają papierowe wersje, ich zapach, jak i poczucie trzymania książki w dłoniach. Niestety albo może i na szczęście żyjemy w czasach, gdzie bez problemu książkę możemy przeczytać w innych formach, co moim zdanie powoduje więcej odbiorców. Według statystyk drugim najpopularniejszym nośnikiem jest komputer. Do mnie niestety to nie przemawia, bo po chwili czytania na monitorze mam ochotę sobie wymienić oczy na nowe :) E-booki są tańsze od standardowych książek i można je kupić bez wychodzenia z domu. Trochę mnie zdziwił fakt, że wiele osób wybiera komputer od czytnika e-booków, bo jest on zdecydowanie wygodniejszy i przede wszystkim zdrowszy dla naszych oczu, ale jego główną wadą jest cena. Z powodu częstych wyjazdów sama zakupiłam swój Reader i wiem że to był bardzo dobry zakup, bo nawet wielkie tomisko mogę bez problemu zmieścić w torebce czy nawet kieszeni jeśli się dobrze postaram i nie odczuć zbytnio wagi. No ale niestety nie jest i nigdy nie będzie prawdziwą książką, ale skoro można korzystać z wygód nowinek techniki to czemu tego nie robić? Pozdrawiam was i życzę owocnego czytania :)