niedziela, 29 grudnia 2013

Tess Gerritsen - Milcząca dziewczyna - Kolejne zagadki do rozwiązania.

Autor - Tess Gerritsen
Tytuł - Milcząca dziewczyna
Tytuł oryginału - The silent girl
Gatunek - Thriller medyczny
Stron - 432


Uwielbiam Gerritsen, a szczególnie serię o detektyw Isles i doktor Rizzoli. Tym razem udało mi się dorwać " Milczącą dziewczynę".
Za ulubionym autorem kryje się ktoś, kto idealnie trafia w twoje gusta, tak właśnie jest pomiędzy mną a Tess Gerritsen. Niemal każda jej książka trafia na u mnie na półkę z nazwą ulubione.
W Chinatown zostaje odkryte makabryczne zabójstwo młodej kobiety. Odcięta dłoń jak i prawie odrąbana głowa nie tylko przerażają ale i zastanawiają. Z rozwojem historii dowiadujemy się, że wszystkie wydarzenia nawiązują do masakry, która miała miejsce 19 lat wcześniej. Dochodzą do tego tajemnicze zniknięcia, mało tego, pojawia się również istota, szybka, zwinna która sprawia wrażenie jakiegoś nadprzyrodzonego wymysłu. I tutaj pojawia się duży znak zapytania, kim bądź czym jest ta człekokształtna istota? Zaczynamy więc snuć podejrzenia, a kiedy wydaje się nam, że jesteśmy niemal pewni swoich przypuszczeń, autorka znowu zaskakuje i podsuwa nam zupełnie kogoś innego.
Gerritsen zagłębia się w kulturę, sztuki walki oraz w legendy Chińskie, po których nie spodziewałam się że w ogóle mnie zainteresują, a jednak. Zdecydowanie jest to jedna z tych książek, przy których idzie zapomnieć o całym świecie. Trochę już poczytałam książek tej autorki, więc mogę z czystym sercem stwierdzić że ta zalicza się do jednej z najlepszych. Dobry kryminał nie cechuje się tylko ciekawym morderstwem i rozwiązaniem problemu tylko zadaje pytania, a co lepsze nie odpowiada na nie tylko wymaga od czytelnika własnego zaangażowania w sprawę.
Poleciłabym każdemu kogo nie rusza trochę krwi ( uwielbiam opisy "zabawy" z luminolem, odkrywa nie jedną tajemnice której nie widać na pierwszy rzut oka ) i lubi ciekawe zagadki.

Moja ocena : 9/10



środa, 18 grudnia 2013

Jodi Picoult - Krucha jak lód

Autor - Jodi Picoult
Tytuł - Krucha jak lód
Stron - 541
Tytuł oryginału - Handle with care




Akurat tą recenzje odkładałam dość długo, ale głównym powodem był mój wyjazd po Polski. Więc tak, udało mi się znaleźć jedną z wielu książek Jodi Picoult, która została niemal błogosławiona na co poniektórych blogach, więc postanowiłam sprawdzić jej fenomen.
Po zapoznaniu się mniej więcej z poruszanym tematem w książce, do głowy przychodzi mi określenie " ciężkie tematy". O chorobie jest ciężko mówić, a głównie jak spotyka ona naszych bliskich a w szczególności niczemu nie winne dzieci. W " Kruchej jak lód" zapoznajemy się z historią małej Willow, która choruje na OI, czyli na wrodzoną łamliwość kości. Pozwolę sobie delikatnie przybliżyć życie takiej osoby, która nawet podczas spania, kichnięcia czy lekkiego potknięcia jest narażona na złamanie. Mała Willow mimo wieku 6 lat miała około 60 złamań a ta liczba się cały czas rosła, co oznaczało kolejne tygodnie spędzone w gipsie . OI jest tutaj głównym tematem, ale jest sporo wątków pobocznych ściśle powiązanych z chorobą. Picoult doskonale zobrazowała nam jak wygląda życie z cierpiącym na wrodzoną łamliwość oraz co się dzieje z kiedy dąży się za wszelką cenę do wyznaczonego celu. Nie wiemy o co chodzi, a jak nie wiemy to znaczy, że chodzi o pieniądze. Otóż, aby móc dać choremu jak najwyższy komfort życia potrzebna jest cała masa rehabilitacji, leków, przerobienia mieszkania pod niewielką osóbkę która mimo swojego wieku nadal będzie wyglądać na 3-latkę, a to wszystko kosztuje. Rodzice Willow decydują się walczyć w sądzie o " niedobre urodzenie", które powinno zakończyć się wysokim odszkodowaniem. Tak, dla mnie to określenie też strasznie brzmi. Zostają wypowiedziane kłamstwa, które tak faktycznie wcale nie muszą być kłamstwami, tylko gdzieś głęboko schowaną prawdą do której nie chce się nikt przyznać. Takie uczucia mam właśnie co do matki Willow.

Mnie książka trochę zmusiła do refleksji. Ile razy wymyślamy sobie jakieś problemy, które tak naprawdę nie istnieją, a my jakże z ich powodu cierpimy. Jest tyle istotek na tym świecie, które mimo niedogodności z jakimi przyszło im żyć, nadal potrafią utrzymać pogodę ducha, i patrzeć na świat zza różowych okularów. Ogromnie podziwiam takich ludzi i szczerze życzę im niepoddawania się.
Moja ocena : 8/10



poniedziałek, 9 grudnia 2013

"Drugi oddech" a " Nietykalni" Philippe Pozzo di Borgo

Autor - Philippe Pozzo di Borgo
Tytuł - Drugi oddech
Stron - 256
Tytuł oryginału - Le second souffle suivi du Diable gardien
Gatunek - Autobiografia




Nieświadomie trafiłam na kolejną autobiografię tym razem pana Pozzo, który jak sam siebie nazywa " urodzony w czepku", z bogatej wpływowej rodziny. W wieku 42 lat ulega wypadkowi, w wyniku którego zostaje sparaliżowany.

Książka jest podzielona na dwie części, w pierwszej z nich opisuje swoje życie przed wypadkiem, opowiada o stosunkach z żoną, usilnie stara się o potomstwo. Zapoznajemy się z życiem po wypadku, kiedy Pozzo jest zmuszony do nauczenia się jak żyć jako tetraplegik ( paraliż wszystkich kończyn ). W tym momencie poznajemy Abdela, pomocnika i opiekuna. Na tym praktycznie kończy się część pierwsza, dalej autor zagłębia się w teraźniejszości, która aż kipi samotnością i bezradnością. W drugiej części możemy bliżej poznać Abdela, osobę dość nieodpowiedzialną, wyrastającą w kryminalnym środowisku, któremu również problemy z prawem nie są obce i tutaj mi nasuwa się myśl jakim cudem człowiek o takiej mentalności i przeszłości może a nawet potrafi dobrze zająć się niepełnosprawnym. Sam Puzzo nazywa go Diabłem, ale i też "Diabłem Stróżem" jak sam nazwał jeden z rozdziałów.
Podsumowując znalazłam kolejna książkę, której ekranizacja jest zdecydowanie lepsza. Spodziewałam się więcej dowiedzieć się o Abdelu którego w filmie jest bardzo dużo, a w książce jest niestety to bardzo okrojone. Pierwsza część jest interesująca, dużo informacji, ciekawie się przedziera przez kolejne fakty z życia autora. Niestety kolejna część jest uboższa, powiem szczerze trochę nużąca. Po obejrzeniu filmu spodziewałam się czegoś bardziej spektakularnego, także bez jakiegokolwiek zagłębiania się w opis książki wzięłam się za czytanie, bo spodziewałam się, że przecież wiem co tam znajdę, no cóż, zdziwiłam się.

Moja ocena : 6/10





poniedziałek, 2 grudnia 2013

Plany na grudzień - Stosik

Tak więc zaczęłam sobie planować na jakie książki by się tu rzucić w grudniu. Niesamowitą ochotę mam na " World war Z" oraz "Gra w kłamstwa", może sprawię sobie prezencik na święta :) Nie będę sobie stawiać za wysokiej poprzeczki,bo z okazji świąt i wolnego mam całe mnóstwo planów które mam zamiar wcielić w życie.

  1. Philippe Puzzo di Borgo - Drugi oddech
  2. Jodi Picoult - Krucha jak lód
  3. Carlos Ruiz Zafon - Światła września - 
  4. Nicholas Sparks - Na ratunek
  5. Andrzej Sapkowski - Wiedźmin Sezon burz
  6. Tess Gerritsen - Dawca

czwartek, 28 listopada 2013

Ransom Riggs - Osobliwy dom pani Peregrine - Czy obleciał mnie strach?

Ransom Riggs - Osobliwy dom pani PeregrineAutor - Ransom Riggs
Tytuł - Osobliwy dom pani Peregrine
Stron - 400
Tytuł oryginału - Miss Peregrine's Home for Peculiar Children
Gatunek - literatura młodzieżowa 

Szukając jakiś ciekawych pozycji do poczytania natrafiłam na  " Osobliwy dom pani Peregrine". U oczy rzuciła mi się oczywiście okładka, zagadkowa a nawet trochę przerażająca. Nazwisko autora było mi zupełnie nie znane, pomyślałam sobie, co mi szkodzi , no i zabrałam się za czytanie.
Książka zaczyna się bardzo obiecująco, na kolana powala tekst z jednej z pierwszych stron :

"Urodził się w Polsce, ale w wieku dwunastu lat trafił do sierocińca w Walii. Zapytany, dlaczego musiał się rozstać z rodzicami, niezmiernie odpowiadał, że goniły go potwory i że w Polsce się od nich roiło.- Jakie potwory? - pytałem z szeroko otwartymi oczami.- Ohydnie zgarbione, z gnijącą skórą i czarnymi oczami - wyjaśnił mi zgodnie z naszym nieopisanym rytuałem - O, tak chodziły! - I powłócząc nogami, ruszał za mną jak potwór ze starych filmów, a ja ze śmiechem uciekałem. "

Oczywiście zagadka później się rozwiązuje, czym że były te potwory, ale co się naśmiałam, to się naśmiałam ;) Tekst jest pisany w typowo młodzieżowy sposób, no ale przecież głównym bohaterem jest szesnastoletni Jacob. Tytułowe osobliwe dzieci poznajemy z opowieści dziadka Portmana, możemy zobaczyć nawet ich zdjęcia których jest całkiem sporo. Na końcu książki dowiadujemy się, że zdjęcia są oryginalne i tylko niektóre są lekko poprawiane graficznie. Osobliwe dzieci w opowieściach miały niespotykane moce jak niewidzialność, podnoszenie ciężarów, czy lewitacja.Nie trudno się domyślić, że właścicielką sierocińca jest tytułowa pani Peregrine. Tak więc Jacob wybiera się wraz z ojcem w podróż z zamiarem poznania tajemnicy Walijskiego sierocińca, gdzie spotykają go różnie osobliwe przygody. Mamy tutaj motyw podróży w czasie, oczywiście nie brak również wątku miłosnego.
 W opisie znajdujemy ciekawy zarys książki, gdzie w oczy rzuca się nam tekst "trzymający w napięciu thriller", jaki i  " niesamowite zwroty akcji", nie brak również ciarek chodzących po plecach czy też o problemach z zasypianiem po przeczytaniu. Żadnej z wspomnianych odczuć nie byłam świadkiem, nie omijając również niesamowitych zwrotów akcji których po prostu nie znalazłam. Co do zakończenia jest dość przewidywalne i jak dla mnie trochę oklepane.
 Powiem szczerze, że nie jest to jedna z najlepszych książek jakie czytałam , na początku zapowiadała się świetnie, ale później ilość fantastyki, która jest na poziomie typowo młodzieżowym jakoś mnie przytłoczyła. Chyba niestety już trochę wyrosłam z takiej tematyki. Spodziewałam się powieści z dreszczykiem, ale jednak zawiodłam się. Jeżeli miałabym oceniać książkę po oprawie graficznej, nota zwędrowałaby zdecydowanie wyżej, jednak chodzi przede wszystkim o treść która moich wymagań ( i tak niezbyt wygórowanych ) nie spełniła. Jeżeli kogoś zainteresuje ta informacja to kontynuacja ma ukazać się w styczniu 2014 roku.
Moja ocena: 5/10

niedziela, 24 listopada 2013

Joanna Sałyga - Chustka - Czyli jak walczyć o życie.

Autor - Joanna Sałyga
Tytuł - Chustka

Stron - 400
Gatunek - Autobiografia

Trochę zajęło mi czasu co by o tej książce napisać, bo w głowie mam nie tyle co, pustkę a mętlik. Zawsze moją uwagę skupiają książki napisane przez życie, biografie bądź autobiografie. Nie jest to żadna fikcja literacka, świadomie podchodzi się do tego z myślą, że ta historia naprawdę się wydarzyła. Autorka książki a przede wszystkim bloga na którego podstawie jest przełożono słowa na papier, przegrała walkę z rakiem w październiku ubiegłego roku. Każdy wpis, który znajdziemy w książce jest opatrzony datą. Zaczęło się od bolącego brzucha, reszta potoczyła się nie tak jakby się chciało. Niejednokrotnie podczas czytania miałam łzy w oczach, ale myślę że głównie z powodów emocjonalnych z jakimi przyszło mi się zmierzyć podczas czytania, bo Chustka tak umiejętnie sterowała słowami że nie raz zatrzymywałam się i dobra chwilę śmiałam, przez co łamie stereotyp, że choroba nowotworowa oznacza tylko i wyłącznie czarną rozpacz. Joanna pokazała nam jak można cieszyć się życiem, znaleźć w byle czym odrobinę chociaż szczęścia - bo słońce świeci, deszcz pada, grzyby rosą, kasztany spadają. To jest czysta walka, bez załamywania się czy pogodzenia ze śmieciom. Walka dla syna, Niemęża, o siebie. Nie oznacza to jednak, że nie miała chwil zwątpienia, refleksji nad dalszym życiem, panicznie się bała co stanie się z małym Jasiem po jej śmierci.

"Kochanie nie wiem ile razy jeszcze dam radę wstać z łóżka, by ci towarzyszyć w myciu się, podać ręcznik, ogrzać na kaloryferze piżamkę, ale wiem, że nigdy nikt nie zrobi tego tak jak ja".

Im bliżej końca książki byłam , tym odczuwałam większe przerażenie. Kiedy zaczynałam czytać kilka albo nawet kilkanaście końcowych postów bałam się że zobaczę, że to już koniec, że to już ostatni post napisany z ręki Chustki, ostatni namacalny ślad. Kiedy już to nadeszło uderzyła mnie myśl " Jak!? Czemu?! Przecież w ostatnim poście nie brakowało jej dobrego humoru, to nie mogło się stać!" - a jednak.
No skończeniu książki miałam nieodpartą chęć zajrzenia na bloga. Zaczęłam przeglądać losowe posty po których szybko zorientowałam się że nie wszystko zostało zamieszczone w książce no ale co tu się dziwić, jest ich cała masa. Ostatnie posty które zostały napisane przez Niemęża przeczytałam do połowy i odpuściłam, nie mogłam poradzić sobie z przeogromnym smutkiem i rozpaczą, co nie oznacza że już do tego nie wrócę. Blog znajdziemy pod takim samym tytułem co książka.

Moja ocena : 10/10

środa, 20 listopada 2013

Suzanne Collins - Kosogłos

Autor - Suzanne Collins
Tytuł - Kosogłos
Forma - e-book
Stron książkowych - 339
Gatunek - Science-fiction 


Nie byłabym sobą gdybym w jak najszybszym tempie nie sięgnęła po kolejną już ostatnią część Igrzysk, tym bardziej, że poprzednia zakończyła się dość intrygująco. Wizualnie okładka wygląda bardzo spokojnie, przywołuje na myśl harmonie, jednak zawartość książki różni się diametralnie. Jest to najbardziej tragiczna część, najbardziej krwawa i najsmutniejsza. W każdej z części były ofiary, tylko że śmierć każdej z nich odbywała się na arenie, co wpływało stosunkowo dobrze na fabułę, bo przecież kibicowaliśmy głównej bohaterce. Niestety w Kosogłosie autorka pozwoliła nam bliżej poznać co niektóre postacie, przez co zaczynamy je nawet darzyć sympatią, po czym Collins zrobiła nam mały figielek uśmiercając albo kompletnie odmieniając postać. Historia jest przepełniona szumem, wystrzałami i akcją, która nie za bardzo jakoś do mnie trafiła. Ta część różni się trochę tym, że czytelnik nie uczestniczy już tak aktywnie w akcji, chociaż nadal jest ona prowadzona w pierwszej osobie, otóż Katniss bardzo często mdleje albo wyłącza się ze świata, chowając się gdzie tylko się da.
Głównym tematem ostatniego tomu jest rewolucja która zaczęła się w " Pierścieniu ognia". Jeżeli patrzeć na kompozycje to na samym początku jakoś szału nie ma, nic się nie dzieje, dopiero później akcja nabiera tempa. Everdeen stała się twarzą rewolucji, przez co została nazwana Kosogłosem i na tym kończy się geneza tytułu. Katniss w porównaniu do poprzednich części stała się dużo mniej barwną postacią, bez siły do dalszego działania, kompletnie niestabilna emocjonalnie, przez co cała książka na ty traci. Pojawia się wyraźniejszy wątek miłości pomiędzy Galem a Katniss, który szczerze powiem jest dość dziwny.
Moim zdaniem uważam, że książka wysokiej poprzeczki jaką postawiła autorka w poprzednich częściach nie przebiła.  Powiem jednak, że same zakończenie trylogii mnie satysfakcjonuje, nie jest typowo cukierkowe, ani wyjątkowo tragiczne. Mimo tego, że oceniam ją niżej niż dwie poprzednie cała trylogia nie traci na jakości. Jest to jedna z lepszych trylogii jaką czytałam, więc nie mogę jej wam nie polecić ;)

Moja ocena : 7,5/10

środa, 13 listopada 2013

Suzanne Collins - W pierścieniu ognia

Autor: Suzanne Collins
Tytuł: W pierścieni ognia
Stron książkowych: 360
Forma : E-book
Gatunek: Science-fiction 

Tuż po przeczytaniu "Igrzysk śmierci" bez dłuższego zastawienia zabrałam się za czytanie kolejnej części " W pierścieniu ognia".Fabuła zważając na zakończenie pierwszego tomu wcale nie zwalnia, nie robi się nudna i naciągana. Po igrzyskach Katniss wraz z Peeta przeprowadzają się do specjalnie przygotowanej wioski zwycięzców w której mieszkają jak sama nazwa mówi zwycięzcy igrzysk w której do tej pory mieszkał tylko zapijaczony Haytmich. Mimo tego, że teraz wiedzie im się o wiele lepiej, nie brak im jedzenia oraz potrzebnych lekarstw nie czują się do końca dobrze w swojej zupełnie nowej sytuacji. Emocje opadają po ostatnich igrzyskach a wygrani zabierają się do obowiązkowego tournee po każdym dystrykcie, gdzie ich oczom ukazują się zbuntowani mieszkań gotowi do wszczęcia rewolucji przeciwko Kapitolowi, co spowodowała nieświadomie sama Katniss podczas Igrzysk, gdzie wymusiła pierwszy raz w historii wygraną dwóch trybutów (akcja z jagodami). Aby załagodzić trochę sytuacje zgadza się na ślub z Peetą, jednak sytuacja nadal nie biegnie w dobrym kierunku. Rewolucja po cichu się zaczyna się rozwijać. W tym roku przypadają Igrzyska Ćwierćwiecza przy których wybierało się zazwyczaj 2 razy więcej trybutów. A tu taka niespodzianka, trybuci będą losowani z puli zwycięzców. Jeżeli chodzi o damską część wygranych w 12 dystrykcie dużego wyboru nie ma, albo raczej nie ma go w ogóle. W męskim gronie jest trochę większe pole do popisu. Tak więc po raz kolejny na arenę trafia Everdeen wraz z Peetą, który podjął podczas ceremonii wyboru trybutów równie dojrzałą decyzję co Katniss w poprzednim roku.
Książka równie dobra co poprzednia a może nawet i lepsza a zdarza się to bardzo rzadko, że kolejna tom podwyższa poprzeczkę, może powodem jest to że nie miałam zupełnie pojęcia jak potoczy się fabuła. Autorka nie daje się nam nudzić zarzucając nas zdarzeniami których nie sposób przewidzieć. Jedna rzecz mnie tylko lekko irytowała, otóż kompleta dezorientacja w uczuciach bohaterki pomiędzy Peetą a Galem. Zakończenie zmusza wręcz do sięgnięcia po kolejną część. Podsumowując książka bardzo dobra, nic tylko czytać ! :)

Moja ocena: 9,5/10

sobota, 9 listopada 2013

Na półce czy w bibliotece?

Zawsze zastanawia mnie czy lepszym sposobem na przeczytanie będzie wybranie się do księgarni i zapełnianie kolejnej półki, bądź organizowanie miejsca na nowe tytuły, które są bardzo łatwo dostępne szczególnie, że istnieją księgarnie internetowe dzięki którym nawet nie musimy ruszyć się z przed komputera, czy może przespacerować się do biblioteki po zazwyczaj nieco starsze wydania. Ja osobiście najczęściej wybieram się do biblioteki, przez co mój pokój i tak już niewielki nie wygląda jak druga wypożyczalnia.
Głównym powodem są ceny a szczególnie dla takiej osoby, która pochłania po kilka książek w miesiącu. Więc zostaje mi opcja biblioteki w której niestety nie ma wszystkiego co bym chciała, ale nie oznacza że nie ma w niej innych zupełnie mi nie znanych autorów, ale równie dobrych. Całe szczęście w Polsce ( w moim przypadku ma to spore znaczenie ) mieszkam w małym mieście, a do tego bibliotekę mam  jakieś 3 minuty od domu przez co nie jest problemem odwiedzanie jej dostatecznie często.
Uwielbiam jednak chodzić po księgarniach, pooglądać, powertować i uwaga powąchać wspaniały zapach nowych książek od którego jestem uzależniona. Wiem że musi to zabawnie wyglądać jak patrzy się na osobę z nosem w książce no ale cóż :) To że bibliotekę stawiam na pierwszym miejscu nie oznacza, że nigdy nic nie kupuje. Błąd, tylko tyle że kupuje tylko tą książkę którą, wiem że muszę mieć i jestem prawie przekonana do tego że w bliżej nieokreślonym czasie do niej wrócę.Teraz niestety jestem zmuszona przerzucić się na książki w formie e-book z powodu mojej wyprowadzki z kraju a jakoś nie potrafię przerzucić się na angielskie tłumaczenia. W Anglii bez problemu można znaleźć ciekawe książki za niewielką cenę w second hand'ach, ubolewam że w Polsce nie jest to takie popularne. ;)

czwartek, 31 października 2013

Suzanne Collins - Igrzyska Smierci

Tytuł: Igrzyska Śmierci
Autor : Suzanne Collins 
Forma : E-book


W końcu nadszedł ten dzień że chwyciłam się za " Igrzyska śmierci". Po obejrzeniu filmu i przeczytaniu całej masy pozytywnych opinii udało mi się dostać książkę i czytać. Powiem szczerze pochłonęła mnie kompletnie.
Zawsze zastanawia mnie jaką autor musi mieć bujną wyobraźnię, żeby wymyślić nie dosyć że oryginalną historię, bo przecież nikt nie chce czytać co róż to podobnych historii a do tego na tyle ciekawą żeby porwać czytelnika. Autorce się to doskonale udało.
Główną bohaterką jest Katniss Everden, szesnastoletnia dziewczyna, mieszkanka dwunastego dystryktu który jako ostatni ma łatką najgorszego. Co roku odbywają się Głodowe Igrzyska, gdzie władze wybierają z każdego dystryktu parę która będzie ich reprezentować. Otóż igrzyska polegają na wyrzuceniu na arenę 24 osób żeby się pozabijali. Trochę to dla mnie absurdalne, chociażby dlatego że całe Panem z radością przygląda się rzeźni jaka ma miejsce na arenie. Ba nawet dostawy prądu nie są ograniczane, aby każdy mógł zobaczyć poczynania osób ze swojego dystryktu. wygrywa oczywiście ostatnia osoba której uda się przeżyć. Nagrodą jest dostatnie życie, które jest bardzo pożądane zważając na biedę i panujący głód. Katniss nie jest taką typową dziewczyną która martwi się tym czy dobrze wygląda bądź taką która ugania się za chłopakami. Po śmierci ojca spada na nią wyżywienie rodziny, co nie należy do najłatwiejszych przez co niejednokrotnie musi łamać prawo. Zważając na to, że książka pisana jest na pierwszej osobie dowiadujemy się bardzo dużo o bohaterce, co prawa nie koniecznie o uczuciach bo sama nie wie czego chce, ale co myśli na temat rozgrywek, jej przeszłości i rodzinie. Na pewno nie jest to romansidło, mimo tego że zawiera wątek miłosny.
Podobno książce zarzucana jest przewidywalność, umknęło to mojej uwadze, bo doskonale wiedziałam jak potoczy się akcja przez film który obejrzałam dużo wcześniej. Jest to typowa młodzieżówka którą jak to gdzieś przeczytałam zastąpiono pustkę po " Zmierzchu". Tych dwóch książek nawet nie próbowałabym porównywać, chociażby dlatego że jak porównać romans z akcją? Fabułę oceniam wysoko, bo nie spotkałam się nawet z podobnym pomysłem, nie jest przepełniona takimi stworzeniami jak wampiry i wilkołaki zważając na to że książka została wydana mniej więcej w tym czasie jak panowała właśnie taka moda. Serdecznie zachęcam do przeczytania a ja zabieram się za drugi tom ;)

Moja ocena: 8,5/10

sobota, 26 października 2013

E. L. James- Pięćdziesiąt twarzy Greya TRYLOGIA



Chyba nie ma osoby która w naszym książkowym świecie nie słyszałaby o Christianie Gray'u i jego "50 twarzach". Możemy znaleźć zagorzałe fanki jak i całe mnóstwo osób krytykujących. Nie lubię przejmować czyjegoś zdania bez sprawdzenia z czym tak faktycznie mam do czynienia, dlatego bez większych oporów sięgnęłam po trylogię, no bo przecież mnie nie zje, a jeśli będzie na tyle tragiczna to najprościej w świecie przerwę czytanie.Jednak nie przerwałam,a wręcz przeczytałam wszystkie trzy,co jednak nie odzwierciedla jakości książki,a bardziej moją ambicje, która nie lubi zaczynać a nie kończyć w szczególności, że miałam dostęp do czytania. Postanowiłam zestawić całą serię w jednym poście, chociażby dlatego że od czasu przeczytania pierwszej z nich minęło trochę czasu, a moja opinia na temat poszczególnych tomów wiele się nie różni.
Z samej ludzkiej ciekawości postanowiłam poszperać trochę w internecie kim że jest autorka, która osiągnęła tak niebywały sukces wydając tą książkę. Otóż moim oczom ukazało się że pani ukrywająca się pod pseudonimem E.L. James jest ogromną fanką "Zmierzchu" przez co postanowiła napisać powieść Fan fiction, czyli krótko mówiąc dalsze losy bohaterów (?!). No i tu moje zdziwienie, co bo co ma jedno do drugiego?! Chociaż jakby się przyjrzeć postacią to długowłosa brunetka, zachwycająca urodą której nie jest do końca świadoma, cichutka dziewczyna, która zakochuje się w przebrzydle wręcz bogatym, mega przystojnym facecie, który jakby nie patrząc nawet trochę fryzurą podobny do Edwarda Cullena. Ana wypisz wymaluj Bella. Ok to chyba jedne co się zgadza, no może jeszcze to że oboje mieli chrapkę na skonsumowanie pań, tylko ciut w innym kontekście :)
"50 twarzy Greya" było moim pierwszym spotkaniem z erotykiem, nie za specjalnie wiedziałam czego do końca się spodziewać. Oczywiście seks nie zaskoczył, no bo w końcu to erotyk, ale ilość opisywanych "numerków" jest aż przytłaczająca a szczególnie w pierwszej części, z czego głównym powodem są chociażby dialogi które praktycznie są do siebie za każdym razem łudząco podobne a sam seks opisywany dość marnie, ale tutaj można trochę darować autorce, bo jednak jest to dość trudne zadanie. Nie wiem czy tłumaczka się nie popisała czy oryginał jest tak samo denne napisany, ale kiedy po raz "enty" widziałam zdanie " przewróciła oczami", " zagryza wargę", czy "wewnętrzna bogini" ( tak przy okazji czym że jest ta niebywale wysportowana osoba która wykonuje przeróżne podskoki i salta, maluje paznokcie a nawet potrafi stroić miny? ) to po prostu byłam w szoku. Christian w moich oczach jest sadomasochistycznym czubkiem, który nie miał zbyt ciekawego dzieciństwa ( co go nie tłumaczy ) przez co wymyślił sobie "świetną" zabawę w Pana i Uległą. Zawieranie umowy jak i poszczególne jej punkty wręcz mnie rozbawiły. Natrafiając na sceny mocno wyidealizowanego seksu nachodziła mnie niejedno kornie myśl, że autorka opisuje swoje własne seksualne marzenia. Dobrze że jeszcze nie ma w niej obrazków, bo instrukcje znajdziemy nawet z dodatkiem zabaweczek o których pierwszy raz słyszałam. 
Drugą część oceniam troszkę wyżej, dlatego że trochę więcej się dzieje oprócz seksu. Co prawda seks nadal jest głównym tematem, ale chociaż wychodzimy już z " czerwonego pokoju". Poznajemy tutaj trochę bliżej życie Christiana i Any. Koniec zabawy w uległość, ale nie mniej kontroli, chorej ochrony itd. W tej części wkraczamy w nowy etap życia Greya, czyli związek w którym nigdy nie był. Styl pisania nadal ubogi, czyli bez zmian. Nie będę tu zdradzać za dużo, ale akcja z helikopterem była okropnie naciągana, niczym ni z gruchy ni z pietruchy. W "Ciemniejszej stronie Greya" pojawia się dość znacząca postać Jacka Hyde, czyli szefa albo jakby patrząc trochę dalej byłego szefa wydawnictwa w którym pracuje Ana.
Ostatnia część, według mnie najlepsza, głównie dlatego że najwięcej się dzieje. Ana i Christian po bajecznej podróży poślubnej, postanawiają zamieszkać razem co wcale nie wydaje się takie łatwe. Bogactwo z jakim musi się zmierzyć Ana przytłacza ją, nie pomijając również mnóstwa ochroniarzy i standardowo kontroli. Wspomniany w poprzedniej części Jack Hyde sporo tutaj namiesza. Pomiędzy scenami seksu pojawi się wręcz mały wątek kryminału. Szkoda tylko że autorka nie za umiejętnie ułożyła fabułę, a dokładniej początek książki jest trochę mulisty, dalej jest kilka ciekawych wątków, ale przeplatają się one z seksem o którym ile to już można czytać. Na sam koniec książki akcja momentalnie się rozkręca i można powiedzieć że czyta się z dużą ciekawością. Jedynym większym minusem jaki dojrzałam była końcówka w której autorka zawarła pierwsze spotkanie Any i Christiana w jego biurze, tylko że widziana oczami Greya. W tym fragmencie język pisarki mnie powalił na łopatki. No ale czego tu się spodziewać po niezaprzeczalnie psychicznie chorym Christianie :)
Nie wiem jak to się dzieje, ale mimo tych wszystkich błędów jakie zawiera ta książka, wciąga ona niesamowicie. Może tu chodzi o ten prosty albo raczej najprostszy język jaki tylko można władować do książki dla dorosłych.
Na temat całej serii mogę powiedzieć jedynie to że budzi skrajne emocje, dlatego w całości po prostu nie potrafię dać konkretnej opinii czy trylogia jest godna polecenia czy tez nie. Jednego jestem pewna, cieszę się że książki były pożyczone a nie kupione, bo jednak wielką miłością nie obdarzyłam ani Greya ani autorki.

wtorek, 15 października 2013

Stephen King - Christine

Autor: Stephen King
Tytuł: Christine
Stron : 588
Forma : e-book

Zabijający samochód brzmi bardzo banalnie, no chyba że w słowa ujmie to King. Christine, plymouth rocznik 1958 w kolorze " jesiennej czerwieni" ( no cóż lubię samochody :)) jest głównym prowodyrem wszystkich nieszczęść. Akcja toczy się w czasach o których ja nie mogę się jeszcze wypowiedzieć, bo w roku 1978. Arni Cunningham zaledwie siedemnastoletni chłopak przejeżdżając przez przedmieścia miasta wraz z swoim przyjacielem spostrzega niemal wrak samochodu, sypiące się próchno z którego jedynie można przepchać na złomowisko w którym zakochuje się od pierwszego wejrzenia bo inaczej wręcz tego nazwać nie można. Po krótkim czasie były właściciel samochodu Ronald LeBay umiera, co jak później się okazuje ma kluczowe znaczenie. Arni przejmuje przyzwyczajenie po Lebayu nazywając samochód imieniem Christine, wyrażając się o niej nie jak o pojeździe tylko jak o osobie. Cunningham od momentu zakupu zaczyna wydawać swoje oszczędności na odremontowanie auta, przez co kontakty ze swoim przyjacielem Dennisem z czasem ograniczając się praktycznie do zera. Po krótkim czasie samochód faktycznie nadaję się do jazdy, jednak chora fascynacja gablotą nie mija tylko pogłębia się jeszcze bardziej. W każdej szkole musi się znaleźć ktoś kogo będzie można gnębić, tą osobą był Arni i mimo tego udało mi się zakochać z wzajemnością w Leigh, ale niestety samochód staje na pierwszym miejscu przez co ich związek się rozpada. Christine przejmuje wrogie uczucia Arniego do pewnych osób, przez co zaczyna dochodzić do tajemniczych morderstw z udziałem samochodu, jednak Cunningham za każdym razem na niepodważalne alibi a auto nie posiada żadnych uszkodzeń. Tak więc kto zabija i co wspólnego z tym wszystkim na LeBay? Będę tajemnicza i na to pytanie nie udzielę odpowiedzi tylko odeśle do czytania :)

Czyta się z narastającym napięciem, a w szczególności pod koniec mimo tego że zakończenie nieco można przewidzieć.King ma genialny styl pisania, mega bezpośredni, bez owijania w bawełnę, dzięki niemu mogłam niemal odczuć ból jaki przeżywa mężczyzna po uderzeniu w krocze ;p Nie obyło się od ciętych ripost których pewnie nie jedna osoba wykorzystała prywatnie popisując się własną błyskotliwością ;p Pisana w formie opowiadania całej historii przez  Dennisa, przez co w tekście jest cała masa wstawek poprzedzających nieszczęsne wydarzenia, co powoduję dalszą ciekawość tego co będzie dalej, a co ja oceniam na duży plus. Jeszcze nie trafiłam na niewypał Kinga, " Christine" trafia oczywiście na zapełniającą się już półkę godnych polecenia.
Jeszcze tylko muszę film obejrzeć! :) A i oczywiście ekranizacja "Carrie" która wejdzie do kin już na dniach też stoi w kolejce :)

Moja ocena : 9/10

środa, 9 października 2013

John Boyne- Chłopiec w pasiastej piżamie

Autor: John Boyne
Tytuł: Chłopiec w pasiastej piżamie
Stron: 204


Od dawna zabierałam się za tę książkę. Mimo tego że za mną jest już ekranizacja, historia małego Bruna i tak mną wstrząsnęła.  Głównym bohaterem książki jest 9-letni chłopiec, który wraz z rodziną jest zmuszony do przeprowadzki do Po-Świecia,, gdzie ojciec otrzymuje posadę komendanta obozu koncentracyjnego, który znajduje niemal przy samym domu w którym mieszkają. Akcja toczy się w latach II wojny światowej gdzie Żydzi nie byli uznawani za ludzi. Osamotniony Bruno wyglądając przez okno widzi ludzi w " pasiastych piżamach" co powoduję w nim ciekawość do odkrywania przez co wybiera się na wycieczkę wzdłuż rozciągającej się wysokiej siatki, gdzie po drugiej stronie spotyka małego Szmula z którym się zaprzyjaźnia. Mimo tego że dowiaduje się kim są ludzie zza ogrodzenia i jak spostrzega ich niemieckie społeczeństwo, nie zaprzestaje odwiedzania przyjaciela i obdarowywania go skromnymi porcjami jedzenia. Z góry wiadomo że ich przyjaźń nie ma prawa przetrwać chociażby z powodu przynależności do różnych grup społecznych, jednak chłopcy nieświadomie snują plany o dalszym życiu i marzeniach o wspólnej zabawie.
 Książka pisana jest w charakterystyczny dziecięcy beztroski sposób, prosty i czytelny bez wygórowanego słownictwa co lekko "zmiękcza" opisywane fakty, co nie oznacza że mniej szokują.
Mimo tego że fabuła był mi doskonale znana z filmu zmroziła mnie tak samo, mimo tego że książka nie zawierała opisów tego co na prawdę działo się w obozach koncentracyjnych i chyba mogę powiedzieć że na całe szczęście bo świadomość tego co człowiek potrafi zrobić z innym człowiekiem jest przerażająca. Niezaprzeczalnie jest to książka zapadająca na długo w pamięci.

Moja ocena: 8/10

czwartek, 3 października 2013

Tess Gerritsen - Sobowtór

Autor: Tess Gerritsen
Tytuł: Sobowtór
Stron: 400
Opis:" Przed domem doktor Maury Isles zostają odnalezione zwłoki zastrzelonej bliźniaczo do niej podobnej kobiety - jak się okazuje, o tej samej grupie krwi i dacie urodzenia. Badanie DNA wykazuje, że Anna Leoni jest jej siostrą. Obie zostały kiedyś adoptowane. Śledztwo w sprawie morderstwa prowadzi detektyw Jane Rizzoli. Tymczasem Maura próbuje dowiedzieć się, kim byli jej biologiczni rodzice. Trafia do wynajmowanego przez Annę domu, który kryje straszną tajemnicę. Domniemana prawdziwa matka obydwu sióstr odbywa karę więzienia za brutalne zabójstwo dwóch kobiet."

Tess Gerritsen jest nazywana jako jedna z najpoczytniejszych w świecie autorek thrillerów medycznych. Poleca na przez samego Kinga, który sam może świecić przykładem dla pisarzy, a za którym ja osobiście przepadam. "Sobowtór" należy do cyklu o losach doktor Isles i detektyw Rozzoli. Od pierwszych stron wciąga niesamowicie, co napędza do dalszego czytania i niemal nieodrywania się od lektury. Fabuła zawiera niespodziewane zwroty akcji, mogę powiedzieć że do samego końca nie podejrzewałam że to własnie ta osoba stoi za śmiercią Anny. Opisy sekcji zwłok lub przeszukiwanie piwnicy przepełnionej morzem krwi dodały dreszczyku emocji a nawet odczucia niepokoju co dodaje kolejnych plusów książce. Czytając nie można niczego się spodziewać, ponieważ cała sprawa zabójstwa Anny, dołączając do tego zaginięca ciężarnych kobiet podkreślając że nad sprawą pracuje Rozzoli która jest w 8 miesiącu ciąży jest tak zawiła i przeplatana co róż to nowymi faktami, że już nie wiadomo kogo oskarżać za popełnione zbrodnie.
Jest to moja kolejna i na pewno nie ostatnia ksiązka Gerritsen i z ręką na sercu mogę powiedzieć, że jak na razie jest to najlepsza. Gorąco polecam!
 Moja ocena: 9,5/10

poniedziałek, 30 września 2013

Stephen King - Zielona Mila

Autor: Stephen King
Tytuł: Zielona mila
Stron : 415
Opis: "Akcja powieści zbliżonej klimatem do głośnej noweli tego samego autora pt. 'Skazani na Shawshank' toczy się w latach 30-tych w środowisku więźniów oczekujących na wykonanie kary śmierci. W filmowej adaptacji książki, zrealizowanej jesienią 1999 roku przez Franka Darabonta, główną rolę zagrał Tom Hanks"
~Lubimy czytać.pl

Chyba każdy słyszał chociaż o filmie na podstawie tej książki. Po kilki wypadach do biblioteki udało mi się w końcu dostać kolejnego Kinga do kolekcji. Będę tutaj trochę porównywała książkę z filmem bo miałam styczność z obydwoma i niestety w odwrotnej kolejności, czyli pierwszy w kolejce był film. Po ekranizacji która trwała chyba z 2,5 h spodziewałam się większej ilości stron.  Zieloną mile można nazwać mieszanką kryminału i thrillera psychologicznego.
Głównym bohaterem jest Paul, pracownik więzienia wykonując funkcję głównego klawisza do którego trafia oskarżony o zabójstwo dwóch sióstr bliźniaczek. Jak to w więzieniu stykał się z oskarżonymi o różnorakie zbrodnie zważając na to że więzienie to było najczęściej ostatnią częścią życia, które kończyło się śmiercią na krześle elektrycznym. Oskarżony murzyn po przetransportowaniu go do więzienia sprawiał wrażenie bardzo skruszonego, zagubionego i niesamowicie smutnego człowieka  Przez cały czas można było usłyszeć słowa "Nie mogłem nic pomóc", które są kluczowymi dowodami w sprawie zabójstwa, czego dowiadujemy się dopiero później, ale patrząc na czasy w których rozgrywa się akcja książki można z całą pewnością stwierdzić, że przeważył rasizm który był wtedy bardzo powszechny. Chęć pomocy niestety zgubiła Johna. Czytanie wywołuje dużo emocji, po tym jak dowiadujemy się całej prawdy o zbrodni daje do myślenia czy aby na pewno śmierć poprzez krzesło elektryczne było kiedykolwiek dobrym rozwiązaniem.  Cała książka jest pisana w formie opowiadania przez głównego bohatera już w domu spokojnej starości. 
Książkę mogę nazwać na prawdę jako bardzo dobrą jednak co zdarza się niezwykle rzadko że film jednak przebił literaturę.

Moja ocena : 8/10

sobota, 28 września 2013

Tess Gerritsen- Grawitacja

Autor: Tess Gerritsen
Tytuł: Grawitacja
Stron: 380
Wydawnictwo: Albatros 
Data wydania: 2011


"Na pokładzie międzynarodowej stacji kosmicznej orbitującej wokół Ziemi wybucha zagadkowa epidemia. Astronauci i naukowcy, zaatakowani przez nieznany organizm nazwany Chimerą, reprodukujący się w alarmującym tempie, kolejno zapadają na straszliwą chorobę i umierają. Wśród załogi jest młoda lekarka. Emma i jej mąż, nie uczestniczący w misji, nie dają za wygraną starając się odkryć naturę Chimery i znaleźć skuteczny lek. "


Kolejną książką Tess Gerridsen która wpadła w moje ręce była Grawitacja. Powiem szczerze tematyka mnie zaskoczyła i to całkiem pozytywnie. Na początku książki wydawało mi się, że reszta jest skazana na nudę i niepowodzenie przez co zastanawiałam się czy uda mi się dobrnąć do końca, jednak w dalszej części trochę się rozkręca. Akcja rozgrywa się w większości w kosmosie, i tu było moje zdziwienie bo jeszcze nie spotkałam się z książka która zawierałaby chociażby podobny wątek. Pojawia się sporo ciekawych pojęć, genetyki która mnie osobiście fascynuje, więc tym bardziej ciekawiło mnie co będzie dalej. Niestety moja wiedza nie jest na tyle obszerna, żeby potwierdzić informacje na temat zachowania wszelkich ciał w kosmosie, ale może i nawet to lepiej bo nie doszukiwałam błędów  ;) Standardowo wątek miłosny jest, ale autorka zrzuca go trochę na drugi plan. Nie brak oczywiście charakterystycznych dla autorki sekcji, operacji i terminów medycznych ale co się dziwić w końcu w jej biografii możemy wyczytać że z zawodu jest lekarzem internistą, więc można powiedzieć że wątki medyczne nie są z kapelusza ;) Co prawda zdarza się trochę przesadzonych sytuacji. Mnie na przykład zawsze zadziwiło to, że zakażenia najczęściej poprzez krople wpadającą do oka :)
Nie powiem, jakoś szalenie mnie nie porwała, potrafiłam się oderwać od kilkunastu końcowych stron bez większych problemów więc to coś znaczy :) Czy jest godna polecenia ? Uważam że jeśli ktoś już zapoznał się z innymi tytułami Gerridsen raczej się bardzo nie zawiedzie. Nie sądzę jednak żebym sięgnęła po tą książkę po raz kolejny.
Moja ocena : 6,5/10

wtorek, 24 września 2013

Stephen King - Pod kopułą


"Pewnego pogodnego, jesiennego dnia małe amerykańskie miasteczko Chester's Mill zostaje nagle i niewytłumaczalnie odcięte od świata. Otacza je niewidoczne pole siłowe, które mieszkańcy zaczynają nazywać kopułą. Sytuacja szybko się pogarsza. Pole wpływa niekorzystnie na środowisko, a ludzi powoli ogarnia panika… 

Dale Barbara, weteran wojny w Iraku zarabiający na życie jako wędrowny kucharz, jest zmuszony do pozostania w Chester’s Mill. Wspierany przez wojsko, które znajduje się na zewnątrz kopuły, wraz z garstką ochotników próbuje uspokoić nastroje społeczne. Na drodze staje im Duży Jim Rennie, ambitny lokalny polityk, który za wszelką cenę chce wykorzystać sytuację dla własnych celów. Wraz z synem ukrywają wiele koszmarnych tajemnic, które nie mogą ujrzeć światła dziennego.

Czas ucieka, a największym wrogiem mieszkańców jest sama kopuła. Czy dowiedzą się, jak powstała, zanim będzie za późno? Czas goni. A właściwie czasu już brak… "


Jakie są moje wrażenia?
Czytałam już wiele grubaśnych książek, (ta liczy 921 stron ) co prawa jakoś dogłębnie mnie nie poruszyła ani też nie przeczytałam jej jednym tchem co z resztą było troszkę nie możliwe, ale mogę zaliczyć ją do udanych. Chociażby przeczytanie takiej ilości stron może potwierdzić jakość książki, bo tylko przez nudę nie potrafiłabym przebrnąć, po prostu wylądowałaby z powrotem na półce.
Co do tekstu pierwsze około 30-40 stron jest przesycone śmiercią mieszkańców jak i zwierząt na które runęła kopuła, bądź zderzyły się z nią.Śmierć goni kolejną śmierć, inaczej nie można tego opisać. Opisy momentami moim zdaniem są lekko przesadzone, ale dodają dramatyzmu. Niektóre fragmenty są wręcz irytujące, pokazujące niesamowita głupotę i łatwowierność ludzką. Fabuła dobra, czasem trochę przewidywalna, ale nie ujmuje to potęgi Kinga :)

Jeżeli ktoś lubi fantastykę, to szczerze mogę polecić spędzenie czasu z " Pod kopułą". Ostatnio pojawił się również serial na podstawie książki - " Under the done" - oczywiście już kolejny na mojej liście do obejrzenia :)

Źródło: Filmweb, Lubimy czytać.

Zaczynamy!

Postanowiłam utworzyć nowego bloga w związku z moja pasją czytania którą również chciałabym pozarażać innych.

Książki dziele na takie 3 podstawowe kategorie jakości:

  1. Najwyżej postawiona jest najlepsza treść od której wręcz nie chce się odejść, tylko siedzieć i czytać, wszytko inne jest nie ważne. 
  2. Kolejna jest średnia treść i tej moim zdaniem najwięcej wpada w moje ręce. Są to książki w miarę dobre, chce się je doczytać do końca ale tylko dlatego że już się ją zaczęło czytać i w jakimś tam stopniu zaciekawiły dalsze losy bohaterów. 
  3. Ostatnia kategoria dotyczy książek których w żaden sposób nie idzie czytać, są nie do przebrnięcia. Albo treść albo sposób w jak jest pisana jest po prostu nie do zniesienia i taką książkę się odkłada z powrotem na półkę.
Tak więc zaczynamy książkową przygodę :)